LC · lit. włoska · o czasie · o miłości · recenzje · tożsamość · wspomnienia · Włochy

Na krawędzi – Gianrico Carofiglio

„Uwagę naszą ściąga ten, kto po krawędzi rzeczy stąpa”* (…) A może niebo było wtedy zachmurzone, a te promienie widziałem zupełnie kiedy indziej, tylko teraz, jak to się często zdarza mieszają mi się wspomnienia. Albo po prostu ponosi mnie wyobraźnia. Mówi się że pamięć nie przypomina filmu zapisanego na taśmie, bezpiecznie schowanej w składziku ludzkiego… Continue reading Na krawędzi – Gianrico Carofiglio

LC · lit. węgierska · recenzje · społeczeństwo · tożsamość · trudne dzieciństwo

Wykorzenieni – Szilard Borbely

Idziemy i milczymy. Między nami jest różnica dwudziestu trzech lat. Dwadzieścia trzy to liczba niepodzielna. Dzieli się tylko przez siebie. I przez jeden. Taka jest nasza samotność. Nie da się jej rozbić na części. Trzeba ją dźwigać w całości.** Jak rzadko kiedy, ten pierwszy akapit książki idealnie zapowiada dalszą część. „Wykorzenieni” to książka o inności,… Continue reading Wykorzenieni – Szilard Borbely

Claroscuro · film · o miłości · społeczeństwo · tożsamość

Rosso Istanbul – Ferzan Özpetek

Książka czekała na mnie od dłuższego czasu i jest to całkowicie mea culpa. Po pierwsze okazałam się kompletnym dyletantem w kwestii kina (nie znałam filmów  Özpeteka) po drugie ogarnęło mnie ostatnio rozleniwienie, powiązane z wykorzystywaniem wszystkich możliwych chwil na nicnierobienie. Do kultury nie lubię podchodzić zadaniowo, taka ze mnie artystka, muszę złapać fazę:-) Aż w… Continue reading Rosso Istanbul – Ferzan Özpetek

lit amerykańska · lubimyczytac · Pulitzer · recenzje · społeczeństwo

Jak każe obyczaj – Edith Wharton

Zdarzało mi się słyszeć i zdarza coraz częściej, że nagroda literacka (jakakolwiek) nie gwarantuje niestety dobrej lektury. Co więcej, są czytelnicy, którzy z premedytacją nie kupują wyróżnionych czy nagrodzonych książek. Szczerze mówiąc bardzo dobrze ich rozumiem, choć w moich wyborach coś takiego jak nagroda nie ma znaczenia. Z drugiej strony jak słyszę, że na przykład… Continue reading Jak każe obyczaj – Edith Wharton

Uncategorized

o czasie, którego nie mam

Pisałam kiedyś, że wszystko może być proustowską magdalenką i jak zmienna bywam, tak w tej kwestii, zdania jeszcze nie zmieniłam. Zaczęłam dziś czytać „Na krawędzi” Carofiglio (wiecie, że był/jest prokuratorem!? A język taki hmmm miękki, przenikający raczej nierzeczywistość niż materię). Trudno było mi się skupić bo zapomniałam iPoda a koło mnie siedziały rozgadane bab… kobiety.… Continue reading o czasie, którego nie mam

Iskry · kultura · lit. polska · miasto · muzyka · o sztuce · reportaż · rock&roll · społeczeństwo · Uncategorized

Londyn 1967 – Piotr Szarota

Wow! Albo Łał! Zacznę entuzjastycznie, bo też po lekturze jestem pełna entuzjazmu a te trzy litery świetnie go oddają. Zawsze piszę jakoś tak pod wpływem emocji i może trochę chaotycznie, więc tym razem spróbuję się trochę poukładać. Nie wiem, czy mi się to uda, bo często im bardziej się staram, tym gorzej mi idzie. Autor… Continue reading Londyn 1967 – Piotr Szarota

Uncategorized

Weekend

Niemal w każdy piątek, kiedy już wiem, że nie muszę nigdzie jechać, niczego organizować załatwiać, obiecuję sobie wielkie nicnirobienie oddzielane delikatnym sprzątaniem no i książką oczywiście (jest między czynnością a nieczynnością, bo przecież książka to zatrzymanie czasu rzeczywistego, żeby mogły się przed nami rozprzestrzenić połacie nierzeczywistości). Gówno mi zawsze z tych planów wychodzi poza nicnierobieniem.… Continue reading Weekend

Uncategorized

głód

Są słowa czy zdania zasłyszane, podsłuchane wręcz czy wyartykułowane, które świetnie oddają potęgę chwili. Mrugnięcie okiem, komizm sytuacji czy wręcz dramat. Kilka dźwięków, na których buduje się czasem fabuła i nie trzeba nic więcej. Zostają przestworza, w których kłębią się emocje i „aktorów” i nasze, po których fruwają zatrute strzały, z mocą ranienia nawet nas,… Continue reading głód

lit. polska · o ksiązkach · Wsi spokojna wsi wesoła

O „Dygocie” Małeckiego i o mnie

Przeczytałam w końcu „Dygot” Małeckiego. I tak się cieszę, że się zabrałam, bo po opinii mojej koleżankipoksiążkach to myślałam, że nawet nie zajrzę. (Edi, pozdrawiam!) Po stu stronach przeczytałam raz jeszcze wnioski Edi  i to był ten moment, kiedy wszystko kliknęło. Jakoś tak mi było nieswojo podczas lektury a nie umiałam powiedzieć dlaczego. Fajnie mieć… Continue reading O „Dygocie” Małeckiego i o mnie