Albus · autyzm · dzieci · macierzyństwo · niepełnosprawność · o języku · o miłości · o rodzinie · o wnętrznościach · trudne dzieciństwo

Kto ukradł jutro – Olga Ptak

rptSzczerze mówiąc to nie wiem, jak mam napisać o książce Olgi Ptak, żeby jej nie zepsuć. Nie jest łatwo opowiadać o rzeczach tak dobrych, tak dobrze napisanych, tak potrzebnych, bo trudno jest znaleźć choćby jedno zdanie czy słowo, to właściwe, które sprawi, że sięgną po nią inni. Bo tak o tej książce trzeba napisać. Ponieważ my śpimy a ta książka nas budzi i otwiera oczy.
Kłębi się we mnie mnóstwo emocji; złość, bezsilność, frustracja (ale złości na ludzką głupotę i bezduszność najwięcej). Ale też podziw. I wdzięczność. I radość. Że ta historia nie jest moją … Brzmi okropnie, prawda? Obawiam się, że Wy też tak możecie pomyśleć …

davPierwsza część to rozmowa z małym chłopcem – pięciolatkiem Leonem. Leon ujął mnie od pierwszego zdania i swoim urokiem przebił nawet Małego Księcia (nie przesadzam). Leon jest autystykiem i opowiedział mi o swoim świecie … Fascynującym, dla mnie, matki zdrowego nastolatka. Matki, która ten świat (Leona) może obserwować z daleka, bez zaangażowania i może się nim zachwycić. Ponieważ jest tak odmienny od tego, co zna. Ponieważ nie musi w nim uczestniczyć.

dav

 

A potem, w drugiej części, miałam okazję porozmawiać z mamą, która z kolei opowiedziała mi o swoim świecie – rodzica niepełnosprawnego chłopca. O tych wielkich rzeczach i o tych codziennych, tych które dla mnie są normalne, niezauważalne, mechaniczne a dla niej każdorazowo są górą, na którą jak Syzyf musi się wspinać (i pchać głaz codzienności).

Autorka ma w sobie cenną umiejętność, która pozwala jej opowiedzieć o swoim życiu (z niepełnosprawnym dzieckiem) bez wzbudzania w nas wstydu czy winy, bez mędrkowania i moralizowania. (A mogłaby!) Robi to w sposób zwyczajny, naturalny i choć przyznam, że osobiście niejednokrotnie się zawstydziłam, uzmysławiając sobie niektóre aspekty mojej postawy, to poczułam raczej wdzięczność do Pani Olgi niż oburzenie, że śmiała mi wytknąć to i owo. (Nie taki miała zamiar i to się czuje)

Olga Ptak przybliża nam swój świat, który jest niewiarygodnie trudny, przyznając się bez wstydu do swojej bezsilności i nie raz frustracji ale bez jakichś pretensji czy złości, choć bywa wściekła. Nie oczekuje też ani współczucia ani rozgrzeszenia. Bardziej zrozumienia. I to właśnie sposób opowiadania o tej skale, którą każdego dnia pcha pod górę, przemówił do mnie najbardziej. Bo chciałam słuchać. Bo chłonęłam wszystkie jej historie i choć przy potyczkach z NFZetem czasem się nawet zaśmiałam, był to raczej śmiech przez łzy.

davTę wyjątkową treść uzupełniają bardzo adekwatne ilustracje Dominiki Czerniak- Chonackiej. Jeśli im się dobrze przyjrzeć, można dostrzec drugie dno. Wnętrze. Tak jak czasem w ludziach, u których niepełnosprawność nie jest widoczna na pierwszy rzut oka.

Nie umiem powiedzieć więcej. Za dużo mam emocji. Coś się zmieniło w moim życiu i myślę, że zmieni coś w życiu każdego, kto przeczyta tę książkę ale za każdym razem w innym stopniu i inaczej. Taka magiczna jest ta historia.

Spotkanie z Leonem i jego mamą zajmie Wam jedno popołudnie ale gwarantuję, że TO popołudnie wpłynie na Wasze życie. A jeśli Wy chcecie zrobić coś dla dzieci niepełnosprawnych i ich opiekunów, to przeczytajcie tę książkę. I pomyślcie. To BARDZO dużo.

dav

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s