Uncategorized

Warszawa Noir – był taki konkurs …

Nie powiem, że rzadko się chwalę:-) ale obiektywnie przyznam, że prawdziwych okazji hmmm raczej jak na lekarstwo, ale tym razem sobie pozwolę:-) Otóż jakimś cudem zajęłam III-cie miejsce w konkursie literackim „Warszawa Noir” na najlepsze opowiadanie noir o tematyce związanej z Warszawą. Myk był taki, że opowiadanie musiało się zmieścić w 2000 znaków ze spacjami… Continue reading Warszawa Noir – był taki konkurs …

Uncategorized

wybieram książki

Padał deszcz. To czas idealny, by miedzy kroplami poszukać innych dróg, skręcić w przeciwną stronę niż się zamierzało, co z tego , że na niby. Włóczyłam się po internetach w poszukiwaniu alternatyw, ukrytych korytarzy, w których będę błądzić przed snem a może i nocą, jeśli wystarczająco mocno się postaram. Szukałam możliwości, drzwi, których zazwyczaj nie… Continue reading wybieram książki

Uncategorized

I po majówce

Ostatni dzień majówki przeznaczyłam na lenistwo. Dziś zamierzam nic. Ta błogość rozlewa się przede mną niczym wiosenna łąka, po której zaraz będę brykać. Nie, dziś nie ma jutra, zdecydowanie, a czas sączy się kropelka po kropelce i stopniowo nawilża świadomość. Bardzo mi tego brakowało. Wobec powyższego dzień zaczęłam jak zawsze od spaceru z psem a… Continue reading I po majówce

Uncategorized

o czasie, którego nie mam

Pisałam kiedyś, że wszystko może być proustowską magdalenką i jak zmienna bywam, tak w tej kwestii, zdania jeszcze nie zmieniłam. Zaczęłam dziś czytać „Na krawędzi” Carofiglio (wiecie, że był/jest prokuratorem!? A język taki hmmm miękki, przenikający raczej nierzeczywistość niż materię). Trudno było mi się skupić bo zapomniałam iPoda a koło mnie siedziały rozgadane bab… kobiety.… Continue reading o czasie, którego nie mam

Iskry · kultura · lit. polska · miasto · muzyka · o sztuce · reportaż · rock&roll · społeczeństwo · Uncategorized

Londyn 1967 – Piotr Szarota

Wow! Albo Łał! Zacznę entuzjastycznie, bo też po lekturze jestem pełna entuzjazmu a te trzy litery świetnie go oddają. Zawsze piszę jakoś tak pod wpływem emocji i może trochę chaotycznie, więc tym razem spróbuję się trochę poukładać. Nie wiem, czy mi się to uda, bo często im bardziej się staram, tym gorzej mi idzie. Autor… Continue reading Londyn 1967 – Piotr Szarota

Uncategorized

Weekend

Niemal w każdy piątek, kiedy już wiem, że nie muszę nigdzie jechać, niczego organizować załatwiać, obiecuję sobie wielkie nicnirobienie oddzielane delikatnym sprzątaniem no i książką oczywiście (jest między czynnością a nieczynnością, bo przecież książka to zatrzymanie czasu rzeczywistego, żeby mogły się przed nami rozprzestrzenić połacie nierzeczywistości). Gówno mi zawsze z tych planów wychodzi poza nicnierobieniem.… Continue reading Weekend

Uncategorized

głód

Są słowa czy zdania zasłyszane, podsłuchane wręcz czy wyartykułowane, które świetnie oddają potęgę chwili. Mrugnięcie okiem, komizm sytuacji czy wręcz dramat. Kilka dźwięków, na których buduje się czasem fabuła i nie trzeba nic więcej. Zostają przestworza, w których kłębią się emocje i „aktorów” i nasze, po których fruwają zatrute strzały, z mocą ranienia nawet nas,… Continue reading głód

LC · lit. brazylijska · lubimyczytac · recenzje · społeczeństwo · tożsamość · trudne dzieciństwo · Uncategorized

Symfonia w bieli – Adriana Lisboa

„Symfonia w bieli” jest drugą książką, którą miałam przyjemność przeczytać w ramach serii brazylijskiej wydawnictwa Rebis. I powiem szczerze, że z niecierpliwością czekam na kolejne pozycje. „Broda zalana krwią” mnie zachwyciła do tego stopnia, że obawiałam się, że każda następna książka to będzie tylko bladym wspomnień po pierwszej. Ale nic z tych rzeczy. „Symfonia” jest… Continue reading Symfonia w bieli – Adriana Lisboa

Uncategorized

Jaka piękna katastrofa

To było tak… zazwyczaj zaczyna się tak samo i niepozornie a kończy hmm … tak jak można się spodziewać wielką katastrofą. To musiał być weekend, bo pamiętam, że zaczęło się od sprzątania a wiadomo nikt normalny nie sprząta w tygodniu. Jak (jeśli) mam chwilę, wolę poczytać. W weekendy jest inaczej; kiedy po porannym bieganiu rozpościera… Continue reading Jaka piękna katastrofa