Uncategorized

wybieram książki

Padał deszcz. To czas idealny, by miedzy kroplami poszukać innych dróg, skręcić w przeciwną stronę niż się zamierzało, co z tego , że na niby. Włóczyłam się po internetach w poszukiwaniu alternatyw, ukrytych korytarzy, w których będę błądzić przed snem a może i nocą, jeśli wystarczająco mocno się postaram. Szukałam możliwości, drzwi, których zazwyczaj nie otwieram, za klamkę nie łapię nawet, bo boje się, że mogłabym wejść i nie wrócić. Jakbym musiała dokądś wrócić.
Boje się czasem też, że skręcę i przepadnę. Że rozpadnę się na kawałki, że znajdę się z drugiej strony lustra, sama, bez niczego i nikogo i nie wiem, czy przypadkiem też nie bez siebie. Boje się, że za drzwiami znajdę życie, którego będę musiała uczyć się od nowa a przy mnie nie będzie nikogo, kto mógłby mi przeczytać didaskalia. Boje się tego, kim mogłabym być, gdybym miała więcej odwagi…
Więc zamiast tego wybieram książki, z których zawsze jest jakaś droga powrotna, gdzie istnieje milion momentów, by wyjść, choć czasem nie bez uszczerbku. Gdzie jest jakiś porządek. Wybieram książki bo są linią, granicą idealną pomiędzy przestrzeniami światów i z ręki do ręki możemy podawać sobie kwiaty i chmury z sąsiadujących błękitów nieba. Wybieram książki, to „być może” i „co by było gdyby”, bo to droga po lesie z mapą i według szlaku…
Jakie to smutne pocieszenie.
Wybieram książki, bo są doskonałą iluzją spełnienia innej mnie, wszystkich moich ja bez większych kosztów, bez upadków, katastrof i niezawinionych śmierci. Bez ryzyka. Wybieram książki, życia z innych planet, na które nie mam odwagi, mimo że oczy świecą mi się na samą myśl. Ale nie łudzę się, że może kiedyś. Nie jestem różą ani Małym Księciem, w tej bajce jestem dorosłym …

Reklamy

2 thoughts on “wybieram książki

Możliwość komentowania jest wyłączona.