Uncategorized

Trzecia płeć świata – Waldemar Kuligowski

Kiedyś zastanawiałam się, dlaczego jednych, jak mądrzy by nie byli, słucham z narastającą niechęcią i irytacją a w innych wpatruję się jak w obrazek i spijam każde słowo z ich ust. Odpowiedzi na pytanie udzielił mi lat temu kilka, Michał Ogórek, który w rozmowie z profesorem Bralczykiem powiedział, że lubi w nim to, że on nas nie szantażuje wiedzą.
I to było właśnie to, jedni chcą zabłyszczeć (najcześciej dyskredytując innych) a inni chcą nas zwyczajnie obdarować.
Nietrudno chyba zgadnąć, w której kategorii jest profesor Kuligowski, autor „Trzeciej płci świata” (wyd. ALBUS Wydawnictwo) prawda? Ogromna wiedza, do której mamy dostęp dzięki książce jest zaledwie zalążkiem do dalszych poszukiwań, pierwszym etapem nie tylko dla niewtajemniczonych.
Muszę przyznać, że mimo iż książkę czyta się z zaciekawieniem, bo nawet będąc człowiekiem otwartym, nie wie się wszystkiego, czasem ilość wiadomości nieco przytłacza. Gubiłam się trochę w specyfikacji kultur i płci ale myślę też, że nie o wykład tu chodziło i sporządzenie notatek.
To, co wyłania się absolutnie na pierwszy plan, co jest lekcją najważniejszą choć oczywistą, to ogromna różnorodność gatunku ludzkiego, który niekiedy próbujemy powpychać w szufladki. I tu przypomina mi się taka głupia rzecz: mam sporo płyt z muzyką. Usiłowałam je kiedyś posegregować (to było wiele lat temu) i poukładać zgodnie z gatunkami. Bardzo szybko zorientowałam się, że większość egzemplarzy to tzw płyty osobne, poza gatunkami, mix gatunków, nieklasyfikujące się zarówno nigdzie jak i wszędzie. I odpuściłam.
Odtąd płyty układam alfabetycznie.
I o ile z płytami idzie stosunkowo łatwo, bo doceniamy innowacyjność, odrębność, pomysłowość, niepowtarzalność, o tyle z ludźmi idzie nam dużo gorzej. Przyznam, że nie bardzo rozumiem dlaczego tak jest.
Owszem ja też dzielę ludzi, na tych, z którymi się dogadam i na tych, z którymi nie znajduję wspólnego języka, na dobrych i złych, na szczerych i nieprawdziwych, na ciekawych i nudnych… i podobnie jak z muzyką, wybieram tych, którzy mi sie podobają, niezależnie od gatunku.
Wszystkie społeczności, o których mówił pan Waldemar Kuligowski były dla mnie odkryciem, pewnie nie z każdą z tych osób znalazłabym wspólny język ale każda z nich wzbudzała moją ciekawość, bo była inna niż ja, bo miała do zaoferowania, coś, czego nie mam, swój sposób życia i kulturę. Wzbogacała moj świat…
Jestem osobą, która potrzebuje bodźców, ciągnie mnie w miejsca, których nie znam, do ludzi, którzy są dla mnie zagadką pod jakimkolwiek względem, dlatego nie umiem zrozumieć ludzi zamkniętych w swoich przekonaniach, głuchych i ślepych na piękno i różnorodność świata, który przecież nie powstał wczoraj. Wręcz przeciwnie czasem mam wrażenie, że niegdyś mienił się tysiącem barw a my z każdym krokiem pozbawiamy go uroku, blasku i kolorów … bo grupujemy, segregujemy nazywając to porządkiem a tak naprawdę wprowadzamy chaos, bo sprzeciwiamy się naturze…
Tak w skrócie o książce „Trzecia płeć świata”: różnorodność, odmienność, barwność była, jest i będzie tak długo, jak długo będziemy pielęgnować w sobie poczucie wolności, godności i prawa do bycia sobą. Tylko w ten sposób możemy się rozwijać, iść naprzód i wzbogacać… wychodząc poza schemat. A mamy sobie naprawdę dużo do dania, w tej książce bardzo wyraźnie to widać.
No koniec jeszcze refleksja: będąc małą dziewczynką, mama posyłała mnie do kościoła. Pewnego razu na kazaniu ksiądz przeczytał przypowieść o talentach. Jak to jedni otrzymane talenty puścili w obieg i pomnażali a inny zakopał w ogródku.
Jednym z otrzymanych talentów jest możliwość myślenia, rozwoju, nauki. Mózg, jednym słowem. I podczas gdy niektórzy, niezależnie od predyspozycji, wyciskają ile mogą, wciąż się bogacąc, inni jakby się bali, że stracą to, co otrzymali i strzegą pilnie swych przekonań, nie wpuszczając do nich ani słońca ani wiatru. Aż im rdzewieje i kruszeje to ich całe „bogactwo”. Nie jestem przekonana, czy o to chodzi I czy są oni prawdziwie bogaci ale nie mnie osądzać.
Wszystko, co mogę powiedzieć, to ze życie jest krótkie a świat taki piękny (Marianna Sztyma zilustrowała go brawurowo!), że szkoda czasu na zamykanie się w skorupie, skąd nic nie widać. Lepiej wyjść, zaczerpnąć powietrza, oddech jest wówczas jakby głębszy i lepiej dotlenia. Nie ma nic zdrowszego. Osobiście bardzo polecam.

Trzecia płeć świata, Waldemar Kuligowski, ilustracje: Marianna Sztyma, wyd. Albus

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s