Uncategorized

głód

Są słowa czy zdania zasłyszane, podsłuchane wręcz czy wyartykułowane, które świetnie oddają potęgę chwili. Mrugnięcie okiem, komizm sytuacji czy wręcz dramat. Kilka dźwięków, na których buduje się czasem fabuła i nie trzeba nic więcej. Zostają przestworza, w których kłębią się emocje i „aktorów” i nasze, po których fruwają zatrute strzały, z mocą ranienia nawet nas, mimo że nie mamy nic z tym wspólnego.

Czytałam czasem takie zdania.

Mam wrażenie, że mają pootwierane wszystkie drzwi i okna jakby nas zapraszały do siebie a jednocześnie stoją na bardzo mocnych fundamentach i są solidnie podpiwniczone. Nigdzie nie odfruną a już na pewno nie w zapomnienie. To zdania – podsumowania, tytuły, podpisy scen, które potrafią przywołać, rozwinąć. Są jak pąki, które rozwija powoli nasze doświadczenie i czas potrzebny do przyrównania cudzego życia i naszego i dostrzeżenia podobieństw. Wtedy kwitną najczęściej wbijając boleśnie łodygi i korzenie w nasz system. Niejednokrotnie na wieczność. To zdania czerpaki, które potrafią się zagłębić gdzieś tam w czeluściach naszych uczuć i wyłowić te skrzenie chowane, te dawno zapomniane, podać je jak na dłoni i szepnąć: jeśli mnie oswoisz, zostaniemy przyjaciółmi. To zdania labirynty na dwa kroki do nas samych. Ich odkrycie nas zdumiewa, obraza zachwyca a w końcu zmienia …

Jestem głodna tych zdań …

 

Advertisements

One thought on “głód

Możliwość komentowania jest wyłączona.