o ksiązkach · o wnętrznościach

Zbuduję wieżę, wierzę w to wierzę

Mam koleżankę (Ina pozdrawiam!) która jest grafologiem. Przede wszystkim jednak Ina jest cudownym człowiekiem i choć nie miałyśmy może wielu okazji do spotkań, uwielbiałam z nią rozmawiać (i mam nadzieję, że nam się jeszcze uda nie raz). Pamiętam jak kiedyś, to było podczas wernisażu w Krakowie, rozmawiałyśmy z Tinką o kolorach. Że ich wybór nie jest przypadkowy i to jakim kolorem tuszu piszemy, też nie jest przypadkiem, nawet jeśli nam się tak wydaje – mnie się wydawało. Ta rozmowa odbyła się ponad 5 lat temu chyba a może jeszcze dawniej ale ja wciąż ją noszę, nie tylko dlatego, że kolor jest dla mnie ważny, bo jest jednym ze środków wyrazu (a ja potrzebuję w życiu wielu form ekspresji) ale dlatego, że wraz w upływem czasu, czy z wiekiem, jak kto woli, wszelkich wyborów (tych ważniejszych) staram się dokonywać świadomie, nawet jeśli się zdaję na czas, przypadek czy los. Może to tylko złudzenie, bo czasem wiele rzeczy nam się wydaje, tak jak bywamy przekonani o dobrych intencjach naszych działań a mimo tego, że je przemyśleliśmy, zrobiliśmy komuś krzywdę. Wydaje mi się, że wzięcie pod uwagę wszystkich aspektów, wszystkich kątów padania światła i cienia jest, jeśli nie niemożliwe, to zwyczajnie trudne. Dlatego też kiedy jest potrzeba siedzę i rozkminiam ale najczęściej podążam za intuicją (wierzę, że jest we mnie La Loba, La Que Sabe)…
Nie robię wykresów, słupków, nie przeczesuję internetów, nie wypytuję znajomych, nie robię tabelek nie mierzę, nie ważę, tylko idę na czuja. Ale z pełną świadomością konsekwencji. (A potem siedzę i myślę dlaczego zrobiłam tak a nie inaczej:-))

Strasznie poważnie to brzmi a ja właściwie zmierzam do wyborów książkowych:-))) Z tym że w moim przekonaniu wszystkie aspekty mojego życia jakoś się zazębiają (te błahe z ważnymi również), że jedno jest wynikiem drugiego albo podlega tym samym schematom. Książki też. A z ich wyborem też wcale nie jest tak prosto, bo tyle tytułów a czasu tak mało. Więc najczęściej zdaję się na nos.
Bo ja wiem, że nie oceniaj po okładce (ja oceniam), że są instagramy, blogi, znajomi, księgarnie, wydawcy i zewsząd ktoś czymś kusi ale odkąd mam zastój czytelniczy, związał mi się w głowie jakiś beton i to wszystko się ode mnie odbija. Gdzieś tam dociera do mnie, że ten kompas to jest jednak we mnie a nie na zewnątrz i że nie ma jednej wyroczni chyba w żadnej dziedzinie. Są ludzie mądrzejsi, bardziej „uczeni w piśmie” ale to wcale nie znaczy, że są nieomylni. Poza tym z książkami czasem tak jest, że nawet jeśli nie jest jakoś wiele warta, i wiele osób radzi, żeby ją sobie odpuścić, może być w niej zdanie, które będzie tą małą zapałką rozświetlającą nam jakiś tymczasowy mrok. A może być też przysłowiowym gwoździem do trumny …
Oczywiście, że wśród całej literatury współczesnej jest zbyt wiele tekstów napisanych dla poklasku i choć warczę jak ktoś lubi takie wydmuszki, to przecież to walka z wiatrakami. Podobnie są ludzie wydmuszki, nastawieni na wykreowanie siebie, ale to nie znaczy, że mam ich niszczyć. Wystarczy ominąć. Złoszczenie się na ich sposób bycia zmarnuje tylko moją energię a dobrych rezultatów nie przyniesie.
Tak więc Szanowni Państwo chyba następuje we mnie proces szczelnego betonowania i jak tylko prace budowlane się zakończą, będą, tynki farby i kafelki, zamknę się na dobre w swej twierdzy i będę czytać. Nie sądzę abym zaprzestała dzielić się zachwytem lub rozczarowaniem ale być może to wszystko będzie wyrwane z kontekstu rzeczywistości. Trudno, tak wybrałam:-)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s