Uncategorized

o czasie i o ukrytych pokojach

Ostatnio na topie jest pojęcie czasu jako takiego oraz jego narastającej prędkości. Rozmach jest duży. To „ostatnio” to może tak skromnie ujęłam ale to dlatego, że po czterdziestce czas jakby przyspiesza (jeszcze bardziej) i tak na przykład, kiedy ostatnio rozmawiałam o kultowym barze Witek we Wrocławiu, dotarło do nas, że ten bar znamy od… hmmm podstawówki, co najmniej. Jasne w mojej świadomości on tam tkwi od zawsze ale to zawsze, ta podstawówka była zaledwie wczoraj … i w środku, tam w sobie, jak uchylę drzwi, to mam naście lat, i wcale nie muszę głęboko grzebać i daleko iść, żeby tam dotrzeć.

No więc o tym czasie jakoś sporo się mówi. Że technologia, że przyspiesza, bo absorbuje nas zbyt dużo rzeczy i bodźców, bo zbyt wiele śmieci kradnie nam cenne minuty a my nie wyrabiamy i trzeba zwolnić. Być ponad, slow i cieszyć się życiem. No jaki bulszit! Nie, żebym nie przyznawała racji ale weźcie spróbujcie zwolnić i zobaczcie co się stanie! Jasne, będzie fajnie, luz blues ale za chwilę staniecie się nieprzystawalni do ludzi, do świata, zagubieni w codzienności, poszturchiwani: no co ty nie wiesz, nie rozumiesz, nie czytałeś, nie słyszałeś, ha ha ha ha jak można o tym nie wiedzieć. Wypadacie. Tak poza strumieniem (ś)wiadomości. Poza światem, bez kasy (no chyba, że ma się dużo kasy) bez znajomych… w pudełku, pod kloszem, czy w zamknięciu. Przesadzam? Być może… ale ze mnie się śmieją i nie zawsze śmieję się z nimi. Fajnie być na aucie ale jednak z ręką na pulsie. Oczywiście to moja prywatna opinia. Nie robiłam badań, nie rozkręcałam zegarów i nie mierzyłam wskazówek, nie przeobraziłam się w szczura doświadczalnego na wiele tygodni, i nie zamknęłam się w klatce, by sprawdzić, czy po tym czasie wrócę do życia jak z wycieczki w kosmosie i czy kiedykolwiek nadrobię tę lukę. Fantazjuję sobie:-) I po prostu wkurza mnie wciskanie kitu że to trzeba i tamtego nie trzeba podczas gdy rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Ja wiem, że o tym czasie to dużo było i fascynująco. Proust go nawet odnalazł, choć po drodze zorientował się, że jego wspomnienia mają na sobie płaszczyk doświadczeń nabyty w momencie, kiedy miały miejsce i nie zdjęty do momentu ich odnalezienia. Że pamięć zniekształca, że doświadczenie i czas(!) są filtrem nałożonym na wspomnienia, które tu zagnie, tam wygładzi a gdzieś tam wyszlifuje. O czasie pisał tez Barnes, też z wdziękiem no ale Proust był pierwszy. W ogóle po Prouście w większości te powroty do dzieciństwa są tylko taką wycieczką all inclusive, z której nawet nie wrócimy wymięci, a bogatsi to już na pewno. O sorry zapomniałam jeszcze o Tralfamadorii, która była zacną koncepcją i nie raz i nie dwa, bez specjalnego przekonywania siebie, po prostu czułam, że jest Prawdą Objawioną bo przeszłość i przyszłość nie mają znaczenia, są jak fotografie, po które sięgam w odpowiednich momentach. Na pewno zapomniałam o kimś jeszcze. Albo jestem zwyczajnym ignorantem. Trudno, przeżyję. trzymam się swoich doświadczeń.

Mnie też zajmuje czas, choć czasy pamiętników mam już za sobą. Może nie pochylam się nad wspomnieniami ani jego prędkością ale jestem żywo zainteresowana jego materią. bo ja w nim szukam ukrytych pokojów. Założę się, że wielu z Was robi podobnie, kiedy w jednej sekundzie zamyka pół wieczności – jeden obraz, z którego można wyssać historię na 300 stron. Fascynuje mnie ten klik, ta jasność, oczywistość, to idealne rozłożenie świata ze mną w centrum, kiedy spocona szukam szyfru, który otworzy drzwi i nagle bang, zaskakuje, sezam się otwiera. Można włamać się do pokoju, na poboczu linii czasu, w jakimś bocznym korytarzu, zatoczce i posiedzieć przy stole, poleżeć w łóżeczku i przejść się po ogródku a potem zwyczajnie wyjść i wrócić w to samo miejsce, z którego wyszliście. To możliwe. Nawet kiedy życie jest szybsze od formuły jeden i jeździcie na przepalonych oponach, bo nie ma czasu na zmianę. Trzeba tylko otworzyć oczy. I nasłuchiwać.

Wszystko, co chcę powiedzieć, to to, że czas już został odnaleziony, ale nie Wasz, Wy musicie to zrobić sami, ale zastanówcie się czy na pewno tego potrzebujecie. Bo można sobie w chacie zawiesić na ścianie jakiś współczesny landszafcik z przeszłości nabyty na rynku jakiegoś miasta i to może być nawet przyjemne (niektórzy lubią), można też pielęgnować białe ściany jeśli ktoś nie przepada za aktualnymi trendami a nie stać go na ponadczasowość a można zająć się wcale nie tak bardzo skomplikowaną sztuką włamywania do ukrytych pomieszczeń. Waszego życia. Nie wiem, czy tam można znaleźć coś wartościowego ale siebie z pewnością. Można też posiedzieć w ciszy. I pomyśleć. Polecam.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s