dzieciństwo · Historia · lit. polska · o czasie · o ksiązkach · o miłości · o rodzinie · o wnętrznościach · okres międzywojenny · społeczeństwo · tożsamość · wspomnienia

Nowolipie – Józef Hen

50041722_2331350553542835_2071646920828256256_oOto „mój” Hen w papierze. Jeden nawet z dedykacją. Jeszcze kilka mam w ebookach. Ten z dedykacją trochę przypadkowy, nie jestem łowcą autografów i rzadko konfrontuję autora/człowieka z jego książką ale będąc chyba ze dwa lata temu na targach, akurat miałam szczęście, bo pan Hen podpisywał swoje książki. Nie miałam żadnej przy sobie i złapałam „Króla” z półki (a mogłam „Deprawatora”!) i poszłam po podpis. Jeszcze stojąc w kolejce chciałam jakimś jednym zdaniem albo słowem choćby wyrazić swoją wdzięczność za dobrą literaturę, z którą mogę dzięki autorowi obcować, ale kiedy przyszedł mój czas byłam w stanie jedynie odpowiedzieć na pytanie: dla kogo ma być … a potem zaniemówiłam.

A potem minęły dwa lata

Niedawno skończyłam „Nowolipie” a zachwyt nie minął! Kontynuuję spotkanie czytając  „Cudowne lata”

Czasem, kiedy biorę do ręki kolejną książkę, a ta znów wydaje mi się wtórna albo pretensjonalna albo fałszywa nawet, bo szuka poklasku i z chęci przypodobania się została napisana, zastanawiam się quo vadis literaturo! A potem trafiam na takie cuda i wiara w pisarzy mi wraca.

W zasadzie jakbyście mnie zapytali, co tu jest takiego innego wyjątkowego, to nie wiem czy umiałabym odpowiedzieć. Wszystko chyba. Jest w tych słowach jakieś ciepło wspomnień, miłość, szacunek do człowieka, szukanie prawdy, dociekliwość, refleksja. Ale przede wszystkim tu się czuje, że ta książka została napisana z powołania z niemożności niepisania, z potrzeby rozmowy. Nie zabłyśnięcia, nie szukania chluby, nie gwiazdorzenia (nie ma słownej ekwilibrystyki ani popisów erudycji) ani też nie z potrzeby moralizowania, porównania czy wartościowania czasów: kiedyś i teraz ale z potrzeby powrotu, z potrzeby odnalezienia czasu nie koniecznie straconego. I choć jestem przekonana, że autor pracował nad stylem, że dbał o formę, że pisanie to było pracą, absolutnie tego nie czuć. Jest lekkość, jest przestrzeń, jest życie. I to jakie piękne!

Im bardziej po swojemu szukam, tym lepiej trafiam a ostatnio mam dobrą passę. Niech trwa.

 

P.S. Jakby ktoś posiadał „Nowolipie. Najpiękniejsze lata” w papierze na zbyciu to ja chętnie odkupię w rozsądnej cenie

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s