lit amerykańska · o wnętrznościach · o świecie · społeczeństwo · tożsamość

Barth – „Koniec drogi” i przepełniony autobus

Myślałam siebie ostatnio, że jak kogoś długo nie ma w sieci, to prowadzi bardzo zajmujące życie w rzeczywistości. No wiecie rozwija się, czyta Sartra, ogląda Bergmana i spotyka się z ludźmi, którzy pomagają mu spojrzeć nażycie z 38 punktu widzenia, którego dotychczas nie odkrył. Albo wersja druga, jest na wakacjach. Na mega zajebistym wyjeździe, karmi słonie i czochra żyrafy i ma w poważaniu całą ludzkość. W obu przypadkach zawsze zazdrościłam, bo jak mnie by się trafiła jedna z dwóch okazji to bym w to szła. Aczkolwiek Sartra to mam pod ręką i pakiecik Bergmana również. Pozostaje odkorkować wino i oddać się kontemplacji. Problem w tym, że jakby to ująć, ciekawość świata i chęć poznania to nie wszystko. Okazuje się bowiem, że o ile dwadzieścia lat temu łykałam całą klasykę kina (i literatury) nawet tą trudną, o tyle z Bergmana np. oglądnęłam kilka lat temu „Personę” i jakkolwiek jestem pełna podziwu, nie mam siły na resztę (choć w części byłaby to powtórka). Życie robi swoje. Jakkolwiek bym nie upychała, to czasem się nie mieści. Jestem trochę jak autobus popularnej linii w godzinach szczytu. Zatrzymuję się na przystankach ale bardziej, żeby kogoś wysadzić niż dopchać i dopóki mi się trochę nie rozluźni, to więcej ludzi nie przyjmę. (Grunt to znać własne ograniczenia.)

Chwaliłam się ostatnio, (być może nie tu tylko na fb) że za cel obrałam sobie swoją własną biblioteczkę. Jak na razie magia wyzwania działa, bo z pewną taką obojętnością spoglądam na wszystkie nowości oraz książki czytane przez znajomych. Nie wzrusza mnie to. Natomiast wzrok mój zwróciłam ku półkom moim i z nieskrywaną radością co rusz odkrywam tytuł, na który mam ochotę. Padło ostatnio na „Koniec drogi” Bartha, co jakby stoi w sprzeczności w stosunku do moich ostatnich wyborów kulturalnych (ma być lekko i niezobowiązująco). Ale otworzyłam, żeby zajrzeć i pierwsze zdanie chyba zdetronizowało moje ulubione pierwsze zdanie w powieściach – to od Prousta, bo brzmi: „W pewnym sensie jestem Jacob Horner.” No i wymiękłam. Potem scena u lekarza jest kolejnym punktem, który utwierdził mnie w przekonaniu, że dokonałam najwłaściwszego wyboru z dostępnych. A potem zaczęło się robić pod górę. (Spodziewałam się.) I nie, wcale nie jest słabo, nudno czy do bani. Jest hmm… trudnawo. Są momenty, gdzie z przyjemnością zatapiam się w lekturze i śledzę wątek przez kilkanaście stron. Ale np. wczoraj jadąc do Warszawy, specjalnie zdecydowałam się na WKD, żeby sobie w końcu w spokoju poczytać. I co? Przeczytałam 2 strony. Więcej się nie dało, choć próbowałam. Za to na jednej z nich znalazłam taki tekst:

„Wiele kryzysów w życiu ludzi bierze się stąd, że przybrana przez nich w jednej sytuacji, czy też w kilku sytuacjach, rola bohatera nie pasuje do jakiejś nowej sytuacji, albo – w rezultacie to to samo – stąd, że ludzie ci nie maja na tyle wyobraźni, by zdeformować nową sytuację tak, żeby pasowała do starej roli.(…) Gdy nowa sytuacja jest za poważna by ja zlekceważyć, a nie potrafią znaleźć maski, w której mogliby tej sytuacji stawić czoło, mogą stać się schizofrenikami – ostatnia maska – albo po prostu rozbitkami.(…)”

Nie zamierzam teraz wiązać nitkami książki i swojego życia ani się mądrować. Po prostu tekst (jak dotąd) do mnie trafia, co wcale nie znaczy, że ze wszystkim ślepo się zgadzam. Ale rozmyślam, kombinuję, szukam.Wiele mi pasuje.

Tak więc zostawiam Was w przekonaniu, że rozwijam się intelektualnie wchodząc na wyższe szczeble samoświadomości i zmykam do lektury. Możecie też myśleć, że jestem na mega wakacjach, w sumie to nawet lepszy pomysł, bo jeśli gdzieś wyjadę, to najszybciej zimą. Odnoszę bowiem wrażenie, że mam przed sobą jedną z ważniejszych książek. I nie zamierzam spieszyć się z nią do ostatniej strony. Tym bardziej, że najpierw muszę nieco opróżnić mój autobus.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s