biografie · Francja · historia współczesna · lit angielska · lit. francuska · o miłości · o rodzinie · o świecie · wspomnienia

Barnes i Chalandon – można brać w ciemno

e12cc8c05ff9-jedyna-historiaNa nowego Barnesa czaiłam się w zasadzie już od wpisu Buksy (https://buksy.wordpress.com/2018/04/02/lost-again/) a potem jeszcze kolega kusił. Połknęłam go praktycznie w jeden dzień i kawałek. Podczas lektury na myśl przychodziło mi „Poczucie kresu”, ponieważ w obu tych książkach chodzi poniekąd o pamięć. W sensie, że to, co pamiętamy i jak pamiętamy nie koniecznie jest tym, co było. Że pamięć jest wybiórcza, że tasuje karty i zmienia ich kolejność, że szlifuje, wygładza i uwypukla to, co było w cieniu. A w zasadzie to nie pamięć, tylko czas między zdarzeniem a momentem przypomnienia sobie o nim. „Jedyna historia” nie jest jednak książką tylko o pamięci a nawet nie o pamięci w szczególności. To smutna książka o miłości. Więcej Wam nie powiem. Kto czytał cokolwiek Barnesa będzie wiedział czy sięgnąć, czy nie (TAK!) kto nie, czytał zachęcam. To autor, którego „słabsze” książki są moim zdaniem na poziomie najwyższych lotów niektórych powszechnie uznanych pisarzy. A niektórzy nawet jak zadrą wysoko głowy i mocno podskoczą to nie dosięgną.892619

Potem przeczytałam Chalandona – „Zawód ojca”. ten sam kolega, co kusił Barnesem nie zdradził mi zbyt wiele ale ja postanowiłam jednak Was uprzedzić. To emocjonalnie może być trudna lektura. (Dla mnie to jest na przykład ważna informacja) Jestem już w wieku, kiedy należy o siebie dbać, co nieustannie czynię, a że jakby to ująć, nie uważam mojego życia za nudne (od zawsze), przynajmniej w sferze emocjonalnej, to staram się jakoś umiejętnie dozować emocje w lekturach. No żebym nie padła. Kiedyś czaiłam się na jego (Chalandona) „Czwartą stronę” ale że nie przepadam za polityką, to nigdy nie kupiłam. Tu polityka jest tłem domowych wydarzeń ale nawet jak jej tak bardzo nie lubicie jak ja, nie będzie Wam przeszkadzać. A sama treść? Ojciec tyran, bierna matka i syn, który próbuje zasłużyć na uznanie rodzica. Chory, klaustrofobiczny trójkąt. Mała sekta jak sam autor powiedział . Czytałam wolno, bo były takie akapity, że zamykałam czytnik i szłam się przewietrzyć. Czasem też szybko mrugałam oczami. To pomagało.

Piękny język. Emocje i zdarzenia są bardzo dyskretnie ubrane w słowa, (nie przebrane) i prezentują się oszczędnie za to z przestrzenią – jest miejsce na rysowanie połączeń między kropkami. Nie wszystko jest powiedziane wprost ale wszystko jest jasne. Czytałam, że to po części biograficzna książka i autor nosił ją w sobie wiele lat i dopiero po śmierci ojca przelał ją na papier. W ogóle historia zaczyna się od śmierci ojca i muszę przyznać, że to dobry zabieg, bo dzięki temu, że wiedziałam, że ten potwór już umarł, mogłam czytać. Bo miałam świadomość końca.

Tak jak się spodziewałam, opowieść spięta jest klamrą – śmiercią ojca oraz wpisem do dzienniczka w rubrykę zawód ojca. Ta rubryka, ten moment wpisu – to ważne fragmenty w książce, wyjaśniają jej sens. Bo jak się domyślam chodziło o to, żeby tę historię z siebie wyrzucić, żeby jej nie nosić ale też żeby opowiedzieć o człowieku, który w dzieciństwie był czyimś idolem … i o człowieku, który teraz ma szansę zostać czyimś idolem dobra starczy bo zaraz wszystko opowiem.

Miałam w planie potem Leonor Fini – Gattora, którą kupiłam na targach ale nic z tego nie będzie. Po Chalandonie rzuciłam się na czeski kryminał („Rozneglizowane”) aczkolwiek ostatnio przeczytana „Zapora” (Hubert Hender) była mocno przeciętna (ale doczytałam). Potem niedoczytany Minier i „W dół”, których nie dało się skończyć, powinny mnie trochę odrzucić ale jestem jak widać uparta. „Mężczyzna na dnie” był spoko więc jest nadzieja.

41O77pDO3SL._SX263_BO1,204,203,200_

 

W tak zwanym międzyczasie doszła do mnie jeszcze jedna książka wydana u nas pod tytułem „Słońce Scortów” Laurenta Gaude. Otworzyłam tylko, żeby zerknąć no i jakoś mi się zrobiło błogo więc podczytuję

I to by było na tyle jeśli chodzi o nierecenzje z połową życia w tle. W ogóle postanowiłam ostatnio zająć się moimi rozmaitymi blogami (mam hurtownię), tymi z naciskiem na połowę życia więc jak ktoś jest wytrwały to zapraszam (https://srutututuzdrutu.wordpress.com/)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s