o miłości · o rodzinie · tożsamość · trudne dzieciństwo

Kiedy odszedłeś Maggie O’Farrell

kiedy-odszedles-w-iext43263501Skończyłam Maggie O’Farrell – „Kiedy odszedłeś”. Powiem Wam, że jakbym wcześniej nie czytała („Ona pierwsza” czytałam i zachowałam dobre wrażenia), to nie wiem, czy bym sięgnęła. Ani okładka ani tytuł (nie jest to wina tłumaczenia) mnie nie kuszą. Tymczasem jest to owszem o miłości, owszem, babska ale owszem, dobra książka.
Ubolewam często nad tym, że mimo wykształcenia literackiego, zwyczajnie brak mi kompetencji, żeby tak matematycznie wyłożyć, dlaczego O’Farrell zachwyca a Musso już nie (absolutnie nie). (Nie wiem, czy powinnam tak się przyznawać….) Poruszam się w tych wrażeniach swoich okołoksiążkowych zupełnie po omacku i co gorsza, zdaje mi się, że wcale nie nabieram ogłady wraz z kolejnymi lekturami. Z jednej strony może mam opór na takie rozkręcanie książki do pojedynczej śrubki i szafowanie terminologią z drugiej no cóż, mnie samą, przyznam, nużą takie opinie. I trudno mi tak pisać wbrew sobie…
A jednak siadam tak czasem nad książką i zastanawiam się dlaczego właśnie ta, co w niej takiego było, co namacalnego(!) w niej było, że stawiam ją wyżej.
Bo czasem wiadomo, książka trafia w swój czas, jesteśmy na podobnym etapie, na podobnym zakręcie, mamy podobny bagaż. Jest idealnie. Ale to łut szczęścia. A czasami bierze się w rękę takiego Toibina i z wrażenia można książkę wypuścić. Albo taka O’Farrell właśnie. Jak tak patrzę na nią z pewnego (wyimaginowanego) kąta, to sobie myślę, że w jakichś okolicznościach można ją zakwalifikować jako czytadło, a to w moim odczuciu duży błąd. O’Farrell sięga pod powierzchnię, głęboko pod nic nieznaczący szczebiot i zalotne mruganie rzęs, pod górnolotne westchnienia i utarte frazesy, dalej niż cudowne zbiegi okoliczności i dziwne zrządzenia losu. Może samo uczucie u niej jest banalne ale w zasadzie jest (tak mi się wydaje) oprócz przypomnienia – nic się nie liczy bez miłości – pretekstem do przedstawienia (tak, znowu:-)) zawiłych relacji w rodzinie. I znów mamy kobiety uwikłane, silne, niezależne i wymykające się. I tak jak piszę, może to wszystko trącić banałem a jednak po przeczytaniu ostatniej strony, ma się ochotę na jeszcze.
To być może nie jest książka, która rzuca na kolana, ale zaraz po niej szukałam czegoś lekkiego i niezobowiązującego, żeby odetchnąć. I co więcej to, coś innego kontrastuje dość z poziomem „Kiedy odszedłeś”. Tak więc nie umiem mądrze wytłumaczyć dlaczego, ale podobała mi się ta O’Farrell:-) ale przeczytałam ją w dwa wieczory!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s