lit. polska · o czasie · podróże · reportaż · społeczeństwo · tożsamość

Dom pod biegunem

Po tej książce, a w zasadzie jeszcze w trakcie lektury, czułam się jakbym odnalazła coś, co od zawsze do mnie należało a ja nawet nie wiedziałam, że zgubiłam. Nie sądzę też żebym szukała jakoś. nie świadomie w każdym razie.

Ja wiem, że są wielkie książki, które wyjmują drzazgę z głowy i nagle świat staje się piękniejszy, oczywisty, logiczny, prosty. Wiem, że są książki, które potrafią zaoferować rozwiązanie tego trudnego rebusa jakim jest życie, że pomagają zrozumieć, znaleźć równowagę, ogarnąć tę całą kuwetę. Zapewne każdy z Was na taką książkę trafił lub trafi. I wiele się wtedy może zmienić.

A ja trafiłam na książkę, która jak mi się wydaje, wskazała mi drogę do domu. Niesamowite uczucie! Znalazłam wyjście z lasu!

bepodo

Kiedy czytałam „Końca świata nie było” Anity Demianowicz, ujęła mnie jej szczerość otwartość, naturalność. Jej, w zasadzie, zaproszenie do odkrywania Ameryki Południowej z nią, nie słuchania jej, bo ona wie lepiej ale uczestniczenia w jej podróży. Bardzo mnie to ujęło i zostałam fanką Anity, co jest cokolwiek osobliwe, ponieważ pomimo całego podziwu i zachwytu dla niej i tego co robi, nie miałam wcale ochoty iść w jej ślady.

 

dom-pod-biegunem-smallPodobnie było podczas lektury „Domu pod biegunem”. Osobista, szczera narracja, trochę pamiętnikowa (moim zdaniem i tak za mało szczegółowa w tej kwestii:-)) pełna spostrzeżeń ludzi a w zasadzie kobiety … takiej jak ja. Zwyczajnej, bez koneksji, tradycji rodzinnych w wyprawach na bieguny, bez niesamowitych zbiegów okoliczności, borykającej się jak wszyscy inni z życiem codziennym. Czytałam i czułam, że ta historia może mnie dotyczyć, że ja też mogę! A im więcej kartek przewracałam, tym bardziej docierało do mnie, że ja nie tylko mogę, że ja bardzo chcę. I pal sześć, że zimno, że wieje, z tego co pisała Daga czas tam spędzony jest tak osobnym wydarzeniem w życiu, tak osobliwą chwilą, że pomyślałam, że ja też muszę spróbować! Chcę tego doświadczyć.
Dagmaro Andryszczak zaraziłaś mnie; uwierzyłam w każde Twoje słowo!

Nie, nie jadę jutro na Spitsbergen ale mam marzenie i nie zawaham się do niego dążyć.

O pozostałych książkach napiszę w innym życiu, teraz Ilona Wiśniewska zaprasza mnie do krainy lodu, więc wybaczcie.

4 myśli na temat “Dom pod biegunem

    1. polecam obie gorąco, są trochę jak opowieść koleżanki, która siedzi z Tobą przy kawie i dzieli sie swoim zachwytem. Czyta się wspaniale. Teraz mam na tapecie Ilonę Wiśniewską i jej „Białe. Zimna wyspa Spitsbergen” i jak na razie zachwyt nie opada:-)
      A tak btw, sama mogłabys napisać ksiażke o swoich podóżach, są czarujące!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s