czasy powojenne · Historia · Hiszpania · holokaust · lit brytyjska · muzyka · Nobel · noblista · o ksiązkach · społeczeństwo · tożsamość · wojna

Tym razem o książkach

Powymądrzałam się trochę ostatnio na tematy okołoksiążkowe, czas przejść do sedna. Domyślam się, że ludzi bardziej interesuje czyjaś opinia o książce niż o czytelnictwie, pisaniu i takich tam. No ale ja nic na to nie poradzę, że książka jest tylko jakimś elementem w tej całej machinie i chcąc nie chcąc, czytając, zaczynam się interesować funkcjonowaniem tego mechanizmu. Ale ok, stop! obiecałam:-)

Dorzucę tylko, że dla chętnych i spragnionych kontaktu ( :-P) na fb udzielam się częściej i zapraszam tutaj. Nie trzeba mieć konta ani się logować.

i-szkice-piorkiemNie pamiętam, czy się chwaliłam ale czytam „Szkice piórkiem” Bobkowskiego i zamierzam to czynić jak najdłużej. Jakoś nie mam obaw, że mi wątek ucieknie, bo to książka, która wsiąka w człowieka i nie ginie. W jakiś tam sposób zapełnia pewne szczeliny i ubogaca. Nie wykluczam, że co jakiś czas będę nią zamęczać ale jeżeli odciśnie na mnie mocne piętno, to może się zdarzyć, że nie powiem nic, bo o intymnych rzeczach się nie rozmawia.

Natomiast, jako, że czytam zazwyczaj kilka książek na raz w tzw międzyczasie zakończyłam kilka bardziej i mniej udanych podróży. Do tych udanych zdecydowanie należy podróż do Hiszpanii sprzed naszego najazdu:-)

Norman Lewis i jego” Głosy starego morza” oraz „Grobowiec w Sewilli” to moje absolutne hity w tym roku (wiem, że się dopiero zaczął:-)). Piękny język, niespieszna narracja skupiająca się na tym, co na zewnątrz autora a nie na nim samym (co wcale nie jest oczywiste), sprawia, że człowiek odpływa. Grobowiec miał w sobie więcej ironii i chyba podobał mi się ciut bardziej.

c73268c1c753cec-zgielk-czasuKolejnym hitem był Barnes, kurde jak ja lubię tego gościa! „Zgiełk czasu” to była wymyślona biografia Szostakowicza. I mimo że, nie jestem fanem muzyki poważnej, bo zwyczajnie do niej nie dojrzałam, to po kilku stronach, założyłam słuchawki i czytałam słuchając dzieł bohatera. Byłam absolutnie oczarowana! Czułam się jakbym odetkała w sobie jakieś nowe kanaliki, przez które wsącza się we mnie świat. Drżałam.

Macie czasem tak, że lektura pcha Was w jakieś strony, że otwiera inne okna? Mnie się zdarza i ja to uwielbiam.

1351860694_bart_fabryka

Lata temu przeczytałam „Fabrykę muchołapek” Barta, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. (Większość moich znajomych nie mogła pojąć jak to się stało). A ja wpadłam w tunel i czytałam wszystko, co zostało napisane o Rumkowskim, bo musiałam wiedzieć, jak było naprawdę. Nie umiem powiedzieć teraz czy książka Barta była tak dobra, szczególnie, że wielu z moich znajomych ledwie przez nią przebrnęła ale zapukała, ja otworzyłam i jakoś tak nie mogliśmy przestać gadać. Rozumiecie, te same fale.

Poza tym przeczytałam zachwalane „Zapiski z domu wariatów” i zaprawdę powiadam Wam, zwątpiłam w swoje wyczucie literackie:-) W mojej opinii ta książka jest mocno przeciętna i na tym zakończmy.

100290712Po tym wszystkim postanowiłam się rzucić na coś starego, gładkiego i przewidywalnego i padło na „Smażone zielone pomidory” To miła książka, bardzo prosta w swej treści ale nie udająca niczego więcej niż to, czym jest. Do połowy, no trochę dalej może, wszystko szło pomyślnie ale potem mi się już nieco ulewało. No ale co zrobić, sama chciałam. Nie mniej nie dałabym rady czytać zbyt często takich książek, tak jak nie da się jeść codziennie pizzy, w końcu się porzygacie. (Niektórzy nawet szybciej:-))

Oczywiście w styczniu zdążyłam już zrobić plany na luty i wszystko mi się rypło jednego dnia. Ostatnio na hiszpańskim koleżanka powiedziała mi, że widziała taki film i że ją rozwalił absolutnie i że zaraz po filmie poleciała na amazon i kupiła książkę. Więcej nie potrzebowałam (z resztą nie powiedziała wiele więcej) ja poleciałam na virtualo i też kupiłam – „Tamte dni, tamte noce”. Dam Wam znać jak przeczytam. Tymczasem staram się nie czytać opinii innych bo się najeżę:-)

A nieco wcześniej rozprawiałam z jedną koleżanką o Coetzee. Całe lata temu nie mogłam zrozumieć szumu wokół „Hańby”, w której dostrzegłam jakąś wartość ale nie było to nic wyjątkowego a wręcz uznałam książkę i autora za lekko pretensjonalnych (jak człowiek młody, to łatwo mu takie sądy przychodzą do głowy). No więc z tą koleżanką często zbiegają nam się gusta ale ona akurat ceni sobie noblistę. Ale kiedy przeczytała „Dzieciństwo Jezusa” nie mogła uwierzyć, o co tyle hałasu (jestem delikatna). Z kolei ja mam cynk od moich świrów książkowych, że to powieść absolutnie wyjątkowa i weź tu człowieku nie przeczytaj, więc czytam. Obstawiacie zakłady, czy dobrnę do końca?:-)

Reklamy

2 myśli na temat “Tym razem o książkach

  1. Pamiętam Bobkowskiego czytanego w dwójce, prawie z domu nie wychodziłam przez kilka miesięcy o 19, takie to było dobre. Nowy Barnes mnie kusi, ale pokusę zwalczam zerkając na półkę pełna jego książek, do których jakoś nie mogę się zabrać.

    1. Na wszystko przychodzi pora i czas i im jestem starsza:-) tym łatwiej studzę zapał – choć niestety całkiem powściągliwa nie jestem, żeby nie powiedzieć że raczej powściągliwa nie jestem:-) Z Barnesem mam tak, że go uwielbiam ale jedna książka raz na jakiś czas i tak jest dobrze

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s