bografia · Góry · pasja · Zainspirowana książką

Moje Himalaje …

Po „Loli” i „To, co możliwe” ja znowu w Himalajach:-) „Lola” jest dobra, zgadzam się z innymi ale emocjonalnie mnie nie ujęła. Ponieważ to książka o kobietach napisana przez mężczyznę spodziewałam się chyba jakiegoś lustra. Że albo się wkurzę albo zachwycę ale coś znajdę, odkryję a tu jakoś tak zostałam obojętna (z tego, co się zorientowałam jestem odosobniona w uczuciach). Ale historia ciekawa, dobrze napisana i z czystym sumieniem polecam.

Jeśli chodzi o Strout, to cóż, może nie jestem obiektywna ale nie wydaje mi się, aby ta pani napisała coś, co mogłoby mi się nie spodobać. Aczkolwiek z dotychczas przeczytanych książek najmocniej ujęła mnie „Lucy”. Dla mnie to było coś, po czym musiałam długo i głęboko oddychać. Ale to ja. Lubię książki, które poruszają mnie dogłębnie, lubię czytać emocjami. A Strout uderza w moje najczulsze miejsca.

No ale te Himalaje …więc jedni się odprężają przy kryminałach a ja lubię sobie czasem zaglądnąć do książek o ludziach pełnych pasji. To mogą być góry, bieganie, gotowanie czy fotografia (mimo, że w góry chodziłam tylko trochę i turystycznie, biegam słabo a gotowanie czy fotografia to odległe galaktyki). Może też być przyroda wszystko jedno, byle z głębi. Kiedy czytałam „Wilka zwanego Romeo”, mimo że nie jestem jakoś specjalnie „ekozennatural”, połykałam rozdział po rozdziale, bo autor, Nick Jans razem z opowieścią o wilku przelał na strony książki całą swoją pasję i miłość do przyrody, natury i zwierząt. Trudno takie książki czytać obojętnie. Ja byłam zachwycona.

„Himalaistki” dopiero zaczęłam, nie spodziewam się po tej książce „niewiadomoczego”, ponieważ każdej z tych niesamowitych kobiet pan Sepioło poświęca tylko kilka stron. Jak można życie himalaistki zamknąć w kilku stronach? Nie można ale można rozbudzić chęć na więcej, można dać jakieś ziarenko, zalążek a przede wszystkim można pokazać kobiety pełne pasji, determinacji i twardego charakteru. Myślę, że o to w tej książce chodzi. (Przynajmniej mam nadzieję.)

IMG_20171105_124101.jpgGdy czytałam rozdział o Annie Okopińskiej znalazłam w niej bardzo fajny fragment, który załączam. Ciekawa jestem jakie jest Wasze podejście do tematu pasji, przezwyciężania trudności i szczęścia. Mnie czasem trudno zdefiniować się jako osobę z pasją ale z drugiej strony bez wahania mogę powiedzieć o sobie, że jestem szczęśliwa. Mam czas i ogromny apetyt na czytanie, biegam bo lubię i biega ze mną mąż i mamy z tego ogromną frajdę a ja mimo słabych wyników kupę satysfakcji.(On ma satysfakcję, bo ma też wyniki:-)) Ostatnio na parkrunie jeden znajomy, wiedząc jak mi nie poszedł Poznań i że jestem styrana na maksa, patrzy na mnie i mówi: A widzisz! A po co Ci to było! Ja sobie biegam pięć, dziesięć kilometrów i więcej nie muszę. Wiem, że nie powinnam była tego Poznania biec, no ale musiałam się sama przekonać. No i znajomy mówi, przekonałaś się i co, dasz sobie spokój w końcu z tymi maratonami? Popatrzyłam na niego jak na kosmitę i powiedziałam: no coś ty, odpocznę i biorę się za następny! Trochę sama siebie zaskoczyłam:-) ale wiem, że tak właśnie będzie, lubię mieć pod górkę.
A jak tam Wasze pasje? Pielęgnujecie? Rozwijacie, szukacie? Dla mnie życie bez namiętności jest nie do przyjęcia i jakby nic się w nim nie działo zorganizowałabym sobie chyba trzęsienie ziemi;-)

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s