lit. hiszpańska · lit. islandzka · o miłości · społeczeństwo · wojna

Książki niedoczytane

Macie zwyczaj doczytywania do końca zaczętych książek? Czy też, gdy Was znużą, odkładacie, oddajecie, zapominacie?
Ja jestem z tej drugiej kategorii. Absolutnie nie mam problemu z odłożeniem ksiazki, no chyba, że ktoś polecił bardzo gorąco, to brnę do końca w oczekiwaniu na cud. (Raz się zdarzył, to była Oksanen – „Oczyszczenie”, niczego mi nie urwało, bo jednak nie udało mi się w niej zanurzyć wystarczająco, żeby uwierzyć, ale druga połowa zrekompensowała mi pierwszą.)
Hitem wydaje mi się odłożenie kryminału po przeczytaniu 4/5, zanim okazało się kto zabił (Bonda – wyczerpała wszystkie pokłady mojej cierpliwości, dla odmiany doczytałam Puzyńską – chyba dlatego, że była 3x krótsza ale niesmak mam do dziś. Po Mroza nie sięgam już)
Odłożyłam też kiedyś książkę, którą zobowiązałam się zrecenzować, bo mimo usilnych starań, po prostu nie dawałam rady. Niestety u wielu blogerów te zobowiązania często owocują pochwałami niejako w ramach „zapłaty”, a potem człowiek kupuje, czyta i załamuje ręce.
„Recenzowałam” też książki, nad którymi niemal płakałam z rozpaczy, że są takie złe (nie wymienię:-) autorzy potrafią się bardzo oburzać). Te, z jednym wyjątkiem, doczytywałam do końca, bo uważam, że tego wymaga przyzwoitość, nawet jeśli się nie jest wykwalifikowanym recenzentem tylko zwykłym czytaczem. Chociaż opór przed powrotem do zaczętej książki też o czymś świadczy, prawda?
Teraz mam ten komfort, że mogę odłożyć wszystko i w każdej chwili i nic nie muszę. To cudowne uczucie:-) choć nie ukrywam, że zawsze mogłam pisać to, co naprawdę myślę. Lśnij-morze-Edenu-267x400Tym samym powinnam się przyznać, że dziś podjęłam decyzję, o odłożeniu „Lśnij morze Edenu” po 500 stronach (300 do końca) z przekonaniem, że przez ostatnie 200 stron byłam bardzo dzielna. Wiem, że się zachwycałam, bo początki były obiecujące. (Ale jak mawia moja mama: tylko krowa nie zmienia zdania.) Problem w tym chyba, że ja nigdy nie obejrzałam nawet pół odcinka „Lost” a z recenzji czytelników wynika, że Ibanez bardzo, bardzo inspirował się serialem. Myślałam, że będzie więcej psychologii choć nie spodziewałam bezkresnej się głębi. Oczekiwałam przyjemniej rozrywki przed snem, coś na poprawę humoru. No ale niestety nie daję rady. Za dużo dygresji, za słaba korekta redakcyjna a autor to typowy erotoman gawędziarz. Na początku człowiek słucha zachwycony ale od połowy to był ziew. Wiem, że tam jest zagadka i ona mnie nawet ciekawi ale zwyczajnie nie jestem w stanie przebrnąć przez ostatnie 300 stron.
diamentowy-plac-b-iext43254535Aż się boję przyznać co teraz czytam:-) ale ok powiem, ale nie zdradzę, że mi się podoba:-). No więc naprzemiennie oddaję się lekturze „Diamentowego placu” (Rodoreda) – tak wciąż Hiszpania oraz „Smutkowi aniołów” (Stefansson); dwie diametralnie rożne książki i kiedy mam czas, żeby poczytać, to nie wiem, którą otwierać:-)
smutek-aniolow

 

 

Będzie miło, jeśli podzielicie się doświadczeniami z książkowych porażek i czy dużo książek Was rozczarowuje, czy może nauczyliście się już omijać wydmuszki i buble? (Ja prawie tak, aczkolwiek zdarza mi się od czasu do czasu nadziać na minę. Pocieszam się, że te porażki są po to, by bardziej docenić piękno innych książek)

Reklamy

2 thoughts on “Książki niedoczytane

  1. Jejku jak się cieszę, że nie tylko ja nie pałam sympatią do Mroza czy Bondy, bo myślałam, że ze mną cos jest nie tak. Teraz też porzucam książki jak mi się nie podobają. Jest za dużo dobrych na świecie, a życie za krótkie 😉

    1. Powiem Ci, ze wśród moich książkowych znajomych nikt nie czyta Bondy czy Mroza:-) O ile o Bondzie mogę coś powiedzieć, bo dałam się uwieść reklamie i poczytałam o tyle Mróz mnie zniechęcił od samego początku i nawet nie przeczytałam jednego zdania.
      Natomiast ci, którzy czytali i którzy znają mój gust czytelniczy, zdecydowanie odradzają.
      i ja tez jestem zdania że szkoda życia na złe książki tym bardziej, że nie ma takiego sposobu, żebym przeczytała wszystkie dobre nawet:-) książka musi mi sprawiać przyjemność, przecież po to się czyta, nie?:-)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s