eko · lubimyczytac · o miłości · recenzje · wilk · zwierzęta

Wilk zwany Romeo – Nick Jans

3ac33dc65931866bd2b95a23325f3844_fullJedno nie podlegało kwestii: Sherrie musiała go zobaczyć, zarówno ze względu na mnie jak i na siebie. W końcu na pierwszej randce, przed wielu laty, obiecałem jej patrzenie na wilki, i choć kilka razy zdarzyło nam się podejść blisko, nigdy nie udało się podejść wystarczająco blisko. Nie można zaplanować obserwowania wilków, podobnie jak nie da się zaplanować, czy się w kimś zakocha. (…)

W kolejnych zdaniach obserwujemy zmianę (diametralną) życia Nicka i Sherrie. Wszystko zaczyna się kręcić wokół pojawiającego się od niedawna i niespodzianie wilka. Przebieranie nogami, wyczekiwanie, wyglądanie, zmiana planów urlopowych i wielka tajemnica.

To pierwsze strony książki a ja już wiedziałam, że będzie to coś wyjątkowego, niepowtarzalnego. Nie koniecznie ze względu na fascynujące zwierzę jakim jest wilk (choć nie powiedziałabym o sobie, że fascynują mnie wilki, uznaję je za równie ciekawe jak inne dzikie zwierzęta) ale z uwagi na uczucie jakim darzy go autor. Ta książka nie jest napisana dla pieniędzy a jeśli się mylę, to autor jest najsprytniejszym człowiekiem na świecie. Według mnie ta książka powstała z Miłości. Do zwierząt, do przyrody, do wilków a w szczególności do tego jednego, Romea, który spędził na Alasce w pobliżu ludzi kilka ładnych lat.

Nick Jans mówi o sobie, fotograf przyrody i pisarz. Napisał kilkanaście książek i mnóstwo artykułów. Fascynuje go dzika przyroda, mieszka na odludziu na Alasce. Nicka przepełnia miłość i fascynacja do wszystkich żyjących stworzeń które go otaczają. (To mój wniosek.) W dosłownym znaczeniu słów, bez patetyzmu. Nie umiem Wam tego udowodnić ale to dzwoni niemal w każdym zdaniu. I nie, nie jest to lukier, wielkie „och!” czy puste „wow!”. To ogromny szacunek, nie mniejsza wiedza i niezaspokojona potrzeba głębszego poznania, dowiedzenia się więcej nie zakłócając niczyjego spokoju ani rytmu życia. To godny pozazdroszczenia instynkt i mądrość człowieka, który nigdy nie powiedziałby o sobie, że wie wszystko. Nick pisze ciekawie, nie stroni od emocji, pisze od siebie, z serca a jednocześnie z głowy. Nie koloryzuje, nie napusza się, nie stawia się na piedestale. Nie ma kompleksów, nie potrzebuje z siebie robić bohatera, nie cechuje go też fałszywa skromność. Bohaterem książki jest wilk i ani przez chwilę nie pomyślałam że może być inaczej.

Romeo pojawia się nagle. Nie wiadomo skąd przyszedł, co przeżył. Nie wiadomo jak długo będzie, czy będzie wracał, co będzie robił, czy stanowi zagrożenie czy atrakcję. Romeo jest dziki, o czym autor nigdy nie zapomina i co też nadaje powieści dreszczyk emocji, bo nie wiadomo jak potoczy się jego historia, nie wiadomo nawet, co znajdziemy na kolejnej stronie!

Jak wspominałam wcześniej wilki nie stanowią szczególnego obiektu mojej fascynacji, ale po lekturze wiem jedno. Pokochałam Romea jak własne zwierzę domowe i oswojone. I choć Nick dzielił się chętnie swoją wiedzą a ja ochoczo czytałam, nie powiem o sobie, że coś wiem o wilkach (choć wiem nieco więcej) ale od czasu „Psa, który jeździł koleją” czy „Lessie wróć” tak się nie wzruszyłam.

Recenzja ukazała się na portalu www.lubimyczytac

pod osłoną

Teraz, gdy po raz 182 czytam tą recenzję, jestem przekonana, że nawet w jednym procencie nie oddałam w niej moich uczuć. To jest książka, w której się mieszka, w której się przyjaźni z bohaterami, to jest książka, która dotyczy, angażuje. Nigdy nie spodziewałabym się, że historia wilka mnie tak poruszy. Ja nawet nie jestem EKO i jem gluten!

Advertisements