lit. fińska · lubimyczytac · recenzje · wspomnienia

Córka rzeźbiarza – Tove Jansson

39453bdaf105e93509f1519a27b5bcd7_fullZawsze gdy czytam biografie, wydaje mi się, że zaglądam za kulisy czyjegoś życia. Wiem, że to brzmi banalnie, ale gdy sobie myślę, że ktoś mógłby zaglądać do mojej garderoby, podglądać jak się przebieram, maluję, szykuję, to przechodzi mnie lekki dreszcz i zdecydowanie jednak wolę, gdy ludzie patrzą już jak „gram”, bez penetrowania wnętrza (a najbardziej wolę, jak specjalnie się mną nie interesują.) Z listami jest podobnie, czasem nawet gorzej, bo niekiedy jest to taki rodzaj intymności chwili, która w naszych życiach bywa efemeryczna, natomiast utrwalona na papierze pozwala osobom postronnym wysnuć wnioski (i odmalować portret artysty, inny niż ten przez niego wykreowany.)

U Tove jest trochę inaczej. Biografa była oczywiście ciekawa, ale to co mnie zachwyciło w „Listach …” to niezwykła transparentność, szczerość i spójność z tym, co można znaleźć w biografii. Ta integralność spojrzenia na Tove przez innych, z tym jak ona spoglądała na siebie i na świat zadziwia mnie i zachwyca, bo przecież nie raz wydaje nam się, że jesteśmy jacyś a otoczenie postrzega nas zupełnie inaczej… Kolejny raz chylę czoła nad umysłem Artystki

Myślałam, że „Córka rzeźbiarza” spodoba mi się podobnie jak „Wiadomość”. Trochę wiedziałam, czego mogę się spodziewać, trochę „znałam” już Tove Jansson. Myślałam też, że będzie jak na kolejnym spotkaniu, ciekawie, fajnie, zajmująco ale bez zaskoczeń. Ale się pomyliłam.

Początkowo może się wydawać, że opowiadania są pewnym kamuflażem, że autorka gdzieś za przenośniami, alegoriami, hiperbolami i innymi środkami stylistycznymi ukrywa właściwe znaczenie, że zaprasza nas na wyprawę z cyklu poszukiwanie skarbów lub raczej w jej przypadku, poszukiwania pereł. Takie wrażenie odniosłam na początku. Jednak po lekturze wszystkich opowiadań ( polecam dawkować po jednym dziennie, niestety nie ma ich wiele) intuicyjnie wyciągnęłam inny wniosek. Być może jest on śmieszny i bzdurny i być może się mylę, ale nie umiem oprzeć się wrażeniu, że Artystka nie ukrywa niczego a wręcz odwrotnie, ona się obnaża! Otwiera wielką skrzynię z cennymi momentami z dzieciństwa i pozwala nam wszystkiego dotykać. ( Nam, obcym!) Świat realny miesza się z fantazją i wspomnieniami, z pragnieniem i z tym światem najintymniejszym, kreowanym w głowie, który ludziom wyjątkowym, innym, nietuzinkowym zapewnia bezpieczeństwo, który jest miejscem ich ucieczki. Schronieniem. A my możemy tam buszować. Jakże wielkim zaufaniem obdarza nas Tove Jansson!

Eksplozja to ładne słowo, i wielkie. Później nauczyłam się innych, takich do szeptania tylko w samotności. Abstrakcja. Ornamentyka. Profil. Katastrofalny. Elektryczny. Kolonialny. Robią się jeszcze większe, jak się je powtórzy kilka razy. Szepcze się i szepcze, i pozwala słowu rosnąć, aż nic już innego nie ma, tylko to słowo.*

Ten świat, w którym miałam przyjemność poprzebywać, przywodził mi na myśl Muminki dla dorosłych. Przypomniał o ważności rzeczy najprostszych, pozornie oczywistych i niezauważalnych. I o tym, że to one mogą nieść największy ładunek emocji.

Każdy musi wyobrazić sobie swojego własnego węża, bo cudzy nigdy nie będzie tak okropny.*

Jak wspominałam, być może z mojej strony to nadinterpretacja i niewłaściwe odczytanie znaków a jednak odkąd zadzwoniła we mnie ta myśl jak eureka Archimedesowi, gdzieś w środku czuję, że mam rację. Jakkolwiek by nie było, fani Tove nie będą zawiedzeni. Artystka tej klasy nie zawodzi nigdy.

*Cytaty pochodzą z recenzowanej książki

Advertisements

2 thoughts on “Córka rzeźbiarza – Tove Jansson

  1. Też miałam takie wrazenie, że grzebię w szkatułce ze skarbami z dzieciństwa Tove. Inna rzecz, że mogła to wszystko po prostu tak genialnie zmyślic 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.