Historia · lit. norweska · tożsamość · wojna

Płyń z tonącymi – Lars Mytting

14aef99f549a8ce0127dcb377e503781_5Przyszło mi zmierzyć się z książką, o której wszyscy mówią tylko dobrze. Zapewne niektórym w takich momentach zapala się czerwona lampka i odkładają lekturę na później, gdy światła trochę zgasną. Należę do takich osób ale na szczęście o tych wszystkich zachwytach czytałam, gdy byłam już w trakcie lektury, w przeciwnym przypadku mogłoby być słabo.

Książka nie jest zła, naprawdę, choć temat trochę oklepany, żeby nie powiedzieć, że ostatnio jakoś wszyscy bohaterowie albo poszukują własnej tożsamości albo odgrzebują historie rodzinne. A może tylko ja mam taki „dar” do tego rodzaju literatury?

Edvarda wychowuje dziadek, rodzice zginęli w niejasnych okolicznościach kiedy był zupełnie mały i dorastającego młodzieńca ta niewiedza zaczyna swędzieć. Zaczyna się wędrówka. Oczywiście dotarcie do prawdy szybko przestaje być zasadniczym i jedynym celem, liczy się to co pozbieramy do koszyczka po drodze. I owszem dary losu są całkiem obfite ale nie jakoś szczególnie zaskakujące. Na myśl przychodzi mi „Hobbit” Tolkiena (fani wybaczcie mi!). Przeczytałam go (wieki temu) za czyjąś namową, bo wszyscy dookoła się zachwycali a ja wciąż byłam nieświadoma. I pamiętam swoje rozczarowanie po zamknięciu książki: Przecież to już było! W tylu książkach! No tu jest trochę podobnie…

Absolutnie nie chciałabym książce ujmować, choć przyznam, że końcówka już była dla mnie nużąca i czytałam właściwie silą rozpędu. Narracja jest sprawna, akcja wartka, bohaterowie dobrze zbudowani, relacje międzyludzkie są skomplikowane akurat w sam raz i nie brak im wiarygodności (raczej). Na ewentualne nadzwyczajne zbiegi okoliczności można przymknąć oko, dodają ładnego kolorytu. Trudno też nie docenić historycznego tła i motywu … drewna. ( O „Porąb i spal” tylko słyszałam). Dziadek Edvarda i jego brat podczas wojny stali po przeciwnych stronach barykady. Matka Edvarda jest Francuzką, ojciec urodził się i wychowywał w Norwegii, gdzie się poznali. Zagadek i zawiłości jest niemało i jest nad czym się zastanawiać.

Powieść zapewne (a może tylko ja tak myślałam?) miała być połączeniem czegoś głębszego (tożsamość, to brzmi tak dumnie) z przygodą z elementami sensacji i niewątpliwie ten drugi aspekt został świetnie zrealizowany. W pewnym momencie książka trzyma w napięciu jak kryminał i ja właśnie w tym momencie trochę straciłam nią zainteresowanie. I nie chodzi o to, że zaczęło zgrzytać ale o to, że to nie jest mój ulubiony gatunek.

Winę na mój lekko obojętny stosunek do książki składam na karb zbyt wygórowanych wymagań. Zrobiłam sobie film, umościłam się wygodnie w fotelu, poświęciłam czas na skupienie przed lekturą w nadziei, że przede mną coś trudnego ale fascynującego. Zupełnie bez sensu. Tymczasem powieść jest po prostu fajna, sprawnie napisana, przyjemna w lekturze i nie pozostawia poczucia zmarnowanego czasu. Taka w sam raz na lato. Miłośnikom przygody i kryminału z pewnością przypadnie do gustu.

Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytac

lc_logo

Advertisements