emigracja · historia współczesna · LC · lit. serbska · lubimyczytac · podróże · recenzje · społeczeństwo · tożsamość

Bonavia – Dragan Velikić

bonavia-czytelnik-ebook-covKsiążka „Bonavia” serbskiego pisarza Dragana Velikicia (…) to wielowątkowa, kunsztownie zbudowana i wyciszona proza o życiowych wyborach, poszukiwaniu dla siebie miejsca w świecie i trudnych relacjach między bliskimi osobami.*

Kiedy pośród słów zachęty znajduję takie przymiotniki jak „wielowątkowa” i „cicha” a na dodatek autorem nie jest nikt z top of the top jakiejkolwiek listy, nie zastanawiam się długo, żeby po nią sięgnąć. Na mojej prywatnej liście jest niemało tzw. cichych książek, które mnie zachwyciły (np. Na górze cisza). Jednak „Bonavia” to nie jest ten przypadek. To nie jest zła książka, w każdym razie nie śmiem tak o niej mówić, natomiast jest to książka tak kompletnie nie moja, że doczytanie jej do końca przychodziło mi z trudem.

Owszem, tematem przewodnim są trudne relacje i poszukiwanie swojego miejsca w świecie. I bohaterowie szukają go od pierwszej do ostatniej strony. Problem w tym, że oni szukają go wszędzie tam, gdzie ich nie ma, we wszystkim tym, co ich ominęło, czego nie wybrali. Rozważają nieustannie wszystkie gdyby, a każdy ich krok najmniejszy, o decyzji nie mówiąc, okupiony jest wielkimi filozoficznymi rozważaniami. Szanuję takie podejście do życia ale nie potrafię się z nim zgodzić. Bałabym się funkcjonować w ten sposób. I odnoszę wrażenie, że oni tez się boją i że właśnie dlatego im nie wychodzi, choć zdają się tego nie widzieć.

Bolesna tęsknota za czymś nieosiągalnym albo za czymś, co przeminęło i nieustanny szloch nad rozlanym mlekiem na dłuższą metę drażni (mnie) i z każdą stroną opowieści staje się mniej zrozumiały tym bardziej, że trudno dostrzec, by coś z tego wynikało. Ale to mogą być pozory. Niewykluczone, że właśnie tego typu tęsknota piętnuje Serbów, że na tym właśnie polega ich poszukiwanie a właściwie nieumiejętność poradzenia sobie ze sobą. To rozszczepianie zdań (myśli) na coraz mniejsze i mniejsze naczynia włosowate, które docierają gdzieś w jakąś nicość i giną, nie dając nic w zamian, mogą mieć tą nicość obraną za cel. To, co czytelnik w pierwszym odruchu bierze za nonsensowne i bezcelowe, może być dokładnym odbiciem stanu ducha pokolenia czterdzieści plus, które pamięta rozpad Jugosławii…

Mimo zmęczenia zbędnym rozpoetyzowaniem i przegadania, a właściwie przefilozofowania rozterek spoglądam zarówno na książkę, jak i na autora życzliwie. Powieść jest spójna w swym, powiedzmy to eufemistycznie, „trudnym stylu”. Mimo że podejście do życia wszystkich bohaterów drażniło mnie okrutnie, uwierzyłam ich zagubieniu. Nic nie raziło sztucznością. Po prostu trudniej było mi ich zrozumieć i ciężko mi było z nimi wytrzymać. Ale ja mam za sobą diametralnie inną Historię…

Ze swoistego posłowia (ostatni rozdział) wywnioskowałam, że powieść opiera się na biografii autora i nie ukrywam, że gdyby cała książka była utrzymana w stylu kilku ostatnich stron, przeczytałabym ją z niekłamaną przyjemnością. Wolałabym sobie pofilozofować sama na bazie faktów. Umiejętnie ujęte potrafią nieść zagubienie strach i niepewność.

Nie wykluczam jednak, a nawet mam nadzieję, że „Bonavia znajdzie swoich zwolenników, bo na nich zasługuje.

*Cytat z obwoluty

Książka ukazała się na portalu lubimyczytac.pl

pod osłoną

Reklamy