LC · Listy · recenzje · wspomnienia

Listy Tove Jansson – Spotkasz mnie we wszystkim, co jest pełne kolorów, radości, witalności*

36b8a6125440bfdb048b5f97293d4a3d_1Doskonale pamiętam czas, kiedy czytałam Mamę Muminków. Byłam zafascynowana Tove Jansson i marzyłam, żeby móc kiedyś przeczytać listy, które pisała, ponieważ ich fragmenty udostępnione w biografii  były dla mnie zaskakująco bliskie, trochę z tych, co trącają duszę. Nie musiałam długo czekać, moje życzenie zostało spełnione.

Chciałabym napisać coś mądrego, konstruktywnego i okrągłego, żeby Was zachęcić do przeczytania książki. Pozostaję jednak bezradna. Podczas lektury zaznaczałam co ciekawsze fragmenty, do których albo wracałam, albo uznałam je za ważne dla mnie albo/ i zamierzałam z nich skorzystać podczas pisania recenzji. Problem w tym, że takich fragmentów jest kilkadziesiąt … Ale dobrze, zanim rozpłynę się w zachwytach nad intelektem Tove bystrością jej umysłu i zmysłem obserwacji, trzy słowa skrótu.

Zacznę od komplementów jakim artystkę obdarzył jej ówczesny partner Atos. Trudno się z nim nie zgodzić:

(…) Piszesz dla ludzi w każdym wieku. Jestem obecnie na dobrej drodze ku 100 (latom), ale czułem się jakbym miał 10 (lat), Gdy Cie czytałem. Sama jesteś w każdym wieku, najmłodsza i najstarsza, i wciąż na początku swojego życia, które przeżyłaś już kilka razy. Jest na to krótkie precyzyjne słowo: geniusz.

Listy zawarte w książce to oczywiście wybór spośród zapewne tysięcy (Tove całe życie pisała listy – kiedy ona znajdowała na to czas?) i są kierowane do najbliższych: przyjaciół (w tym wydawcy), rodziców i partnerki. Wyraźnie widać w nich jak Tove ewoluuje zarówno jako człowiek oraz jako artystka. Trudno mi powiedzieć, że Mama Muminków dojrzewa na naszych oczach, bo wydaje mi się, że ona urodziła się dorosła, dojrzała i odpowiedzialna. Ale widać, jak wahanie i wątpliwości przechodzą w pewność, poczucie własnej wartości (ale nie nadęcie!), jak jej poglądy się krystalizują, nabierają konturów i jak mieszczą się w słowach.

Wspomniałam, że Tove była przenikliwa, była też bystrą obserwatorką, niezwykle szczerą i prawą. Nie brakowało jej też empatii, ciepła i zrozumienia. W listach wyraźnie widać jakim zainteresowaniem obdarza osobę, do której pisze, ile w niej serdeczności, uwagi. To nie są monologi do lustra, gdzie przeważa zaimek „ja” we wszystkich możliwych formach. Niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że Tove pisze do kogoś, z tym że tym kimś była ona sama. Listy to był czas na jej zadumę, na medytację, przemyślenie, na nazwanie uczuć, przeżyć i myśli, na określenie się względem nich. To był niezwykle szczery i otwarty dialog z sobą samą, który możemy podsłuchać. ( Ja nigdy nie byłam tak otwarta w listach, kiedy je jeszcze pisałam.)

Zapewne dlatego tyle w nich mądrości. Niebanalnych.Tove nieustannie poszukiwała, zadawała pytania, zaglądała w zakamarki. Miała otwarty umysł. Być może właśnie dlatego z takim zachwytem udaje nam się odnaleźć w tylu akapitach, dopasować je do siebie i … odetchnąć z ulgą, że nie jesteśmy osamotnienie w naszych konstatacjach.

Tove ma charakterystyczny styl, rodzaj refleksji czy spostrzeżeń. Zawsze wiadomo, że to ona stoi za słowami. Jest niepodrabialna:-), jedyna w swoim rodzaju. Nie wszystkie listy jednak podobały mi się jednakowo. Najbardziej wzruszyły mnie te, adresowane do matki (jaka miłość!) a najwięcej zakładek mam chyba w listach do Evy Konikoff. Ile tam ciekawych spostrzeżeń, przemyśleń i jakże trafnych obserwacji! Być może czytelnik będzie pokładał największe nadzieje w korespondencji do Tuulikki Pietila, w końcu panie dzieliły ze sobą życie. Jednak odniosłam wrażenie, że najważniejsze i najlepsze rzeczy obie mówiły sobie prosto w twarz.

Zbiór listów jest niewątpliwie gratką dla fanów Muminków czy Tove, ale jestem przekonana, że zainteresują wszystkich tych, którzy w książkach szukają czegoś więcej niż taniej sensacji i gładkich tekstów. Tove Jansson to nietuzinkowa postać . Szkoda nie skorzystać z okazji, która pozwala ją tak dobrze poznać. I tyle się od niej nauczyć.

P.S. Bardzo chciałam coś zacytować ale nie umiem się zdecydować na żaden fragment, a nie przepiszę przecież połowy książki. Więc zachęcam, przeczytajcie.

* z listu do Atosa

Recenzja w bardzo podobnej formie okazała się na portalu www.lubimyczytac.pl. Ale tak już mam, że pomimo sprawdzenia tekstu przed wysyłką n-razy, po tygodniu czy dwóch okazuje się, ile niezręcznych sformułowań użyłam i jak słabo coś przedstawiłam. Z drugiej strony, po dobrej lekturze zawsze palę się do podzielenia się zachwytem. Ile umiałam tyle poprawiłam. Natomiast zachwyt nad Tove pozostaje niezmienny

lc_logo

Reklamy

4 myśli na temat “Listy Tove Jansson – Spotkasz mnie we wszystkim, co jest pełne kolorów, radości, witalności*

  1. Listy Tove Jansson są właśnie jak rozmowa twarzą w twarz. Nie silące się na metafizykę, lecz bardzo mocno w niej odciśniętej rzeczywistości, gdy każdy detal jest ważny i potrzebny.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s