Albus · dzieci · lit. polska · Marianna Sztyma

Wstydliwa historia majtek – Iwona Wierzba, ilustracje Marianna Sztyma

DSC_0090Naturalną koleją rzeczy, po posiedzeniu na nocniku (Metryka Nocnika tej samej autorki) czas zaciągnąć gacie na pupę. Najzwyklejsza rzecz na świecie, czyniona odruchowo, bez zastanowienia, generalnie nie wzbudza u nas refleksji. Na szczęście każdy z nas jest inny i mimo iż, nad pewnymi czynnościami czy przedmiotami większość z nas przechodzi szybko do porządku dziennego, znalazł się ktoś, kogo myśli spoczęły najpierw na nocniku a potem na majtkach właśnie. I całe szczęście!

Wstydliwa historia majtek nie zawstydza. No chyba że zaskoczy nas nasza własna ignorancja i zawstydzi niewiedza. Przyznam jednak, że ja się jakoś nie zarumieniłam mimo że, ekspertem od intymnych części garderoby nie jestem, natomiast po lekturze (książka przeznaczona jest raczej dla młodszych czytelników) czułam niedosyt i pragnienie aby temat zgłębić. I nie chodzi mi o jakąś szczególną fascynację figami ale ubiorem w ogóle.

DSC_0091Nigdy nie zastanawiałam się nad tym skąd się biorą poszczególne części garderoby. Pamiętam coś tam ze szkoły o futrach i skórach zwierząt, które stanowiły pierwsze ludzkie okrycia, pamiętam też obrazki Ewy i Adama z listkami figowymi i pewnie stąd moje przekonanie, że majtki istniały od zawsze i były najpierwszym z pierwszych elementem ubioru. Jeśli wydaje Wam się tak  samo, polecam sięgnąć do Intymnej historii majtek aby przejrzeć na oczy, strzelić karpia i pozbyć się złudzeń.

W życiu by mi do głowy nie przyszło, że noszenie majtek może być wstydliwe czy w złym guście. Albo że mogły sobie na nie pozwolić jedynie grupy społeczne o wątpliwej reputacji (to chyba zadziwiło mnie najbardziej). Ale właśnie po to są książki, by poszerzać horyzonty. A ja choć czasy dzieciństwa mam dawno już za sobą, jako mama mogłam nadrobić braki w edukacji. Lepiej późno niż wcale.

Historia majtek, nie jest szczegółową encyklopedią czy kompendium wiedzy, to zgrabnie napisana historia pewnej części garderoby, skupiająca się na najbardziej wyrazistych i zaskakujących faktach. Dostajemy tyle, ile jest w stanie pojąć umysł młodego człowieka, a jednocześnie autorka zostawia pewien niedosyt i zachęca ciekawskich, do własnych poszukiwań.

DSC_0092Nie umknęły mojej uwadze również dowcipne i bardzo charakterystyczne ilustracje Marianny Sztymy. Po raz kolejny chapeau bas!

Mój syn o majtkach jeszcze nie czytał, natomiast podczas lektury Metryki nocnika uśmiech nie schodził mu z buzi. Myślę, że tym razem nie będzie uśmiechał się mniej, ale jeszcze częściej będzie się dziwił. Myślę sobie też, że z tej okazji nie jeden raz „odpalimy” Google, żeby naszej ciekawości stało się zadość. To z pewnością będzie pożytecznie i nader wesoło spędzony czas.

DSC_0093

Advertisements