lit. polska · reportaż

20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła

20-lat-nowej-polski-w-reportazach-b-iext7099975Nigdy bym się nie spodziewała, że moja półka „chcę w prezencie” na LC, posłuży komuś więcej niż mnie. Prezenty zwykłam sobie robić sama. A tu proszę wyłom w tradycji i dostałam książki.

Zacznę od pierwszej (o reszcie innym razem), ważnej dla mnie potrójnie. Bo bardzo, bardzo chciałam, bo wyboru dokonał Mariusz Szczygieł, bo dostałam go od osoby dla mnie niezwykle wyjątkowej, która ma realny wpływ na mnie (to się rzadko zdarza, zawsze to ja jestem najmądrzejsza).

Otwieram więc w mojej WKDce 20 lat nowej Polski w reportażach i zaczynam od wstępu. Po pierwszych linijkach zrozumiałam jak bardzo tęskniłam, Panie Mariuszu, słyszy Pan? Tęskniłam za Panem, mając w domu nieprzeczytaną Laskę Nebeską! Ale z Myśliwskim mam podobnie, wciąż jeszcze na półce stoi nietknięty Pałac i boje się go ruszyć, bo jak przeczytam, to już nic nie będzie na mnie czekało. A ja muszę wiedzieć, że przede mną zawsze będzie jeszcze jakaś rozmowa, jakieś spotkanie, wiec odsuwam je w czasie delektując się czekaniem.

Tymczasem obiecuję, wezmę się intensywnie za Vonneguta.

I będę lepiej pamiętać o moich miłościach.

I tęsknić napadami.

No dobra ale czytam ten dziennik i tam jest takie zdanie pod datą 17.09.1990 „Ja mam poczucie, że uda mi się wszystko czego chcę” I nagle nastąpiło to słynne olśnienie, kiedy kilka myśli spotka się w odpowiednim miejscu i czasie i następuje błyskotliwe spięcie. W czerwcu chyba, 1990 zdawałam egzaminy do liceum, które mi poszły bardzo dobrze. Pamiętam, jak po odczytaniu wyników popłakałam się z wrażenia i z przejęcia, bo tak, byłam kujonem ale na swoim własnym podwórku, a w świecie przepastnego Wrocławia, czułam się jak przygłup. Niby byłam pewna siebie, ale jakaś nieufność do mnie samej mieszkała się z tyłu głowy. Gdy już ochłonęłam z emocji, ku zdziwieniu mojego ojca, który nie brał pod uwagę innej opcji jak bardzo dobry wynik, wróciliśmy do domu i zameldowałam o wszystkim mamie. I powiedziałam niemal dokładnie to samo: „Mamo ja czuję, że mi się wszystko w życiu uda!”. Oczywiście spotkałam się z pobłażliwym wzrokiem matki, ale pomyślałam sobie, co ona tam wie, wystarczy chcieć …

Dziś po 25 latach, gdy czytam takie samo zdanie u Szczygła pomyślane niemal w tym samym momencie, myślę inaczej. Myślę, że mimo ignorancji tego, co się wokół mnie działo, mimo przyjęcia do wiadomości ale niezrozumienia kompletnego, co oznaczał 89 rok, udzielił mi się wiatr odnowy. To były czasy wielkich możliwości i wielkich upadków, czasy wielkich wiatrów, którym można było dać się nieść albo zmieść. I gdzieś ten przewiew wynikający z otwierających się okien i drzwi mi się udzielił. Tak wiem, to był tylko egzamin do liceum ale dla mnie był to kluczowy okres.

Wystartowałam dobrze ale na wiatr się nie załapałam… Nie będę się tu rozliczać z życia, choćby dlatego, że jeszcze tyle przede mną i  że … ja Wam jeszcze pokażę:-P

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s