LC · recenzje

Wiadomość – Tove Jansson

tove-jansson-wiadomosc-marginesy-2015-02-10-514x800Philip Teir w przedmowie ubolewa, że Tove Jansson znana jest przede wszystkim jako Mama Muminków. Może niektórzy z Was się obruszą, ponieważ po wspaniałej biografii ilustratorki, malarki i pisarki, zaczęło do nas docierać (do niektórych zapewne wcześniej), że Tove Jansson to nie tylko trolle. Jednak ja przez wiele lat nie zastanawiałam się, czy poza Muminkami istnieje coś jeszcze. Dopiero po lekturze biografii, po przeczytaniu fragmentów listów poczułam ogromny głód „muminkowej” literatury dla dorosłych. A sama pani Jansson zachwyciła mnie do tego stopnia, że mam ochotę przeczytać wszystko, co napisała.

Kontynuując czytanie przedmowy, dowiaduję się, że: Richard Ford powiedział o opowiadaniach Alice Munro, że są mistrzowskie, ale niczego z nich nie pamięta. Podobne sądy wygłaszano na temat opowiadań Tove Jansson: że liczy się w nich atmosfera, a nie intryga, język, a nie wydarzenia.

Być może coś w tym jest. Ale jakże mogłoby być inaczej? Sztuka opowiadania właśnie na tym polega, by cały czas znajdować się na poziomie tekstu, nie gubiąc skupienia, pozostawić po sobie sformułowania, które kolejne pokolenia będą mogły badać z uwagą, nie niszcząc tekstu. Zdaje się, że Tove Jansson pisała swe nowele z tą samą ambicją i upartym skupieniem, z jakim tworzy chiński malarz z opowiadania „Wpaść na pomysł”, który w kółko maluje to samo drzewo, aż do skutku.

Jako recenzent „Wiadomości” czuję się w tym momencie zbędna. Wszystko powiedziano już przede mną w kilku skondensowanych słowach i nie będę parafrazować tych wniosków, udając, że sama na nie wpadłam. Zatem zostało mi jedynie podzielić się garścią wrażeń. Nie wszystkich – raz, że mogę pozbawić czytelników radości z odkrywania, dwa, że niektóre impresje czy przemyślenia były tak intymne i tak… nienamacalne, a jednocześnie bolesne, że nie odważę się o nich pisać. Tove Jansson nie opowiada historii z morałem. Ona czytelnika bierze za rękę, sadza na skale i mówi: popatrz ze mną na to morze. I jest wilgoć, wiatr i szum. Jest zimno i boli tyłek. Nie ma słów, ale jest kilka kartek niecodziennie ułożonych zdań. Nie wiem, skąd się wzięły, ale niektóre sama mogłabym napisać. Czuję, że do mnie należą. Albo mogłyby. Albo są odkryciem nowego horyzontu. Albo wejściem na tę samą górę od innej strony. Jakkolwiek na nie patrzymy, nie można im odmówić wyjątkowości.

Tove Jansson nie polemizuje, nie zachęca do dyskusji, do rozstrzygania moralnych dylematów – takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Nie stawiałam się ani razu w roli żadnego z bohaterów.

Ale byłam tam z nimi. Dotykałam miejsc znajomych i obcych. Głaskałam i błyskawicznie odsuwałam rękę, żeby się nie poparzyć albo pokaleczyć. Było różnorodnie. Czasem się bałam.

Opowiadania są krótkie, mocne i wciągają. Nie jest to magia historii, ale narracji i nastroju. Magia inności, magia zaskoczenia, magia nieprzewidywalnego. Uchylasz drzwi i koniecznie musisz wejść i podbiec do okna. I tak we wszystkich pokojach. Jednocześnie każde z opowiadań potrzebuje osobnej ramki, osobnej ściany. Każde jest osobną butelką w morzu, do której ktoś schował wiadomość. Warto odczytać chociaż jedną. Chociaż myślę, że po jednej będziecie chcieli więcej.

Recenzja ukazała się na portalu Lubimyczytac.pl

lc_logo

Reklamy

6 thoughts on “Wiadomość – Tove Jansson

  1. Dziękuję. Zawsze mam stres, gdy pisze o bardzo dobrych książkach, bo tak łatwo do nich zniechęcić, coś zepsuć. Tove Jansson przeżywa się właśnie na poziomie tekstu. W tych opowiadaniach po prostu się jest, w danej chwili w tym momencie. To wszystko się z nami dzieje.
    Jansson przypomina mi trochę spojrzeniem na świat Jeanette Winterson. Podobny poziom inteligencji, wyjątkowość błyskotliwość i mądrość. Coś niesamowitego …

    1. Będzie Pani zadowolona:-P. Serio warto mieć i czytać kiedy się zachce nie koniecznie ciurkiem. Ja mam swój zbiór przy lóżeczku, wcześniej czytałam teraz się delektuję:-)

  2. dobry zestaw opowiadań, do moich ulubionych należą: „Podróż z małym bagażem”, „Wiewiórka”, „Rysownik” oraz „Wilki”

    1. A ja nie umiem wybrać. najbardziej chyba jednak uderzył mnie list. Bo mnie w ogóle w biografii najbardziej dotykały listy, było w nich coś takiego … namacalnego …

Możliwość komentowania jest wyłączona.