biografie · recenzje

Bagienna niezapominajka – Lilka z innej strony

Bagienna-niezapominajka_Arael-Zurli,images_big,15,978-83-11-13276-4Ze wstępu: Książka przedstawia ostatnie lata życia wielkiej polskiej poetki Marii z Kossaków – Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i przeznaczona jest głównie dla Czytelników interesujących się ta postacią.

Grubo pomyślałam i jestem z lekka w dupie, bo … no dobra będę pisać ładnie.

Zaniepokoiłam się nieco, ponieważ nie należę ani do fanów Kossakówien ani nie jestem koneserem poezji a Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w szczególności, a książkę jednak chciałam przeczytać. Nie należę też do osób czytających książki zadaniowo, jakoś systematycznie czy nałogowo. Czytam z ciekawości i potrzeby i nie to, co mi wpadnie ale to, na co akurat mam ochotę. Dlatego przed moim łóżkiem od lat piętrzą się stosy oczekujące na przeczytanie a ja wciąż znoszę do domu nowe tomy.

Nie tak dawno odsłuchałam e-booka M Samozwaniec, Z pamiętnika niemłodej już mężatki. Nie bardzo bym chciała wracać do wrażeń z lektury, bo do tej pory dziwię się, jakim cudem słuchając i prowadząc nikogo nie zabiłam. To był koszmar. Madzia jawiła mi się jako egoistyczna, zadufana w sobie, przemądrzała acz ograniczona jedynie do własnego postrzegania świata, matrona – podlotek, mająca nikłe pojęcie o życiu i traktująca innych z góry. Ze zdziwieniem odnotowywałam entuzjastyczne recenzje tej książki, no bo jak to, nikt nie dostrzega infantylizmu i próżności tej kobiety, która tak bezceremonialnie wykorzystywała mężczyzn w tym swojego „tatkę”?

Lilka również nie była mi bliska, właściwie to nie miałam o niej zdania, bo pomniki które wystawiała jej siostra jakoś mnie nie wzruszały. (Podejrzewałam, że to jej – Magdy, sposób na sławę) Ale nadal mnie wzrusza historia i nie ukrywam, że chciałam jej tam trochę znaleźć. Nadmienić jednak muszę, że zanim dobrnęłam do połowy książki, zdążyłam zapomnieć w jakim celu ją chciałam przeczytać, bo prawdziwe oblicze poetki mnie wciągnęło.

Nie ma jakichś wielkich dramatów i skandali. Nikt nie krzyknie: O Boże! I afery na miarę książki Domosławskiego o Kapuścińskim też nie będzie. Ale nie powiem Wam, co znajdziecie w środku. Wymownie tylko dorzucę, że po przeczytaniu ostatniej strony, pomyślałam: Ha! A nie mówiłam!

Mam jednak parę zastrzeżeń. Odniosłam wrażenie, że książce bark jakby sznytu
i porządnej korekty. Podobno Lilka była chaotyczna i niechlujna, nie datowała swoich listów, co utrudniało pracę biografom. I ja ten chaos odczułam; nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że czytam materiał na książkę a nie książkę. Niby wszystko jest spójne, linearne a jednak na biurku był bałagan, w którym nie mogłam się odnaleźć … za dużo powtórzeń, za dużo przykładów. Na potwierdzenie założonej tezy otrzymujemy cytaty w ilości niemal nieskończonej. Oczywiście jak najbardziej potwierdzają one zarówno wiarygodność twierdzenia jak i rzetelność Arael Zurli, ale jakoś człowiek czasem ma ochotę kilka ominąć, bo się męczy, bo zrozumiał i uwierzył po pierwszym.

Już w trakcie lektury, można też odnieść wrażenie, że Maria nie była osobą o zbyt skomplikowanym charakterze, ponieważ książka kreci się wokół kilku kluczowych cech, przede wszystkim egoizmie, próżności, małostkowości. Absolutnie ich nie kwestionuję, ale może nie trzeba było do tego aż niemal 300 stron? Alb może wypadałoby to jakoś zrównoważyć? Zapewne jest to jakieś uproszczenie, wybór wręcz (świadomy mam nadzieję). Źródeł o Jasnorzewskiej przecież nie brakuje, a to ma być wyjątkowe, bo jego celem jest odmitologizowanie postaci. Może trzeba to zrobić dobitnie i głośno?

Brakowało mi jednak jakiejś równowagi. Co prawda listy Marii poświadczają jej miłość do ostatniego męża (odwzajemnioną, z podwójną siłą nawet) ale nikt się nad tym nie pochyla, tekst skupia się na tym, co złe, co zaskakuje, co zadziwia, co nie mogłoby do niej pasować. Przeczytawszy książkę mam wrażenie, że Jasnorzewska nie była nie tylko taka cudna jak się ją przedstawia ale wręcz była złą osobą. Obawiam się, że to nie jest prawda. Więc może jednak jest to książka dla wielbicieli poetki, którzy wiedza więcej, którzy będą umieli sobie wyciągnąć średnią?

A poza tym? Poza tym czyta się w miarę fajnie, szczególnie, gdy odkrywa się skrzętnie tuszowane przez Madzię tajemnice i ma się na to niezbite dowody. (Złe charaktery jednak wciąż nas kręcą) Fascynuje, bo człowiekowi się w głowie nie mieści jak podczas II Wojny Światowej można myśleć o nowym futrze i sukniach, ponieważ zeszłoroczne(!) już są niemodne i jakoś nie leżą. Zadziwia jak ktoś, kto ma wizerunek eterycznej i wrażliwej może być tak małostkowy i przede wszystkim uprawia sztukę nie z potrzeby ale dla pieniędzy. Szokuje, że Jasnorzewska z wierszy i z Bagiennej Niezapominajki to ta sama osoba.. Ale może po prostu zdumiewa nas fakt , że ta wielka postać była najzwyklejszym w świecie człowiekiem, tylko zbytnio rozpieszczonym?

Zdecydowanie uważam, że książka jest warta przeczytania. Zapewne nie wolno tego źródła traktować jako jedyne, ale jako uzupełniające. No i czasem zajrzeć do wierszy …

Bagienna Niezapominajka.
Nieznane życie Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej
Arael Zurli

Wyd. Bellona, Warszawa, 2015
str.293

Advertisements

2 thoughts on “Bagienna niezapominajka – Lilka z innej strony

  1. Chyba jednak nie przeczytam. Lubię jej wiersze, a o Marii nic nie wiem, a chyba przeszkadzałaby mi wiedza, że napisała je dla futra.

    1. Twój wybór. Ja za nimi nigdy specjalnie nie przepadałam, bo co jakiś czas wpadałam na takie czy inne informacje. Po lekturze nie znielubiłam ich bardziej ( Marii i Magdaleny) 😉
      Ale wygląda na to, że tak tak „ta piosenka jest pisana dla pieniędzy …”

Możliwość komentowania jest wyłączona.