LC · lit. francuska · Nobel

Przejechał Cyrk – P. Modiano

przejechal-cyrk-b-iext27378042Nie zamierzam komentować ani rozpatrywać decyzji przyznania Patrickowi Modiano Nobla. Daleka jestem od rozważań typu „warto czy nie warto” oraz od oceny ciężaru dorobku. Ani nie czuję się upoważniona, ani na siłach do ferowania podobnych wyroków. Ale jedna rzecz wynikająca z przyznania Nobla mnie cieszy, bo otworzyło się jakieś okno, którego wcześniej nie dostrzegałam i być może nie miałabym szans na jego otwarcie. I to jest niewątpliwie fajne.

To, co mnie uderzyło od pierwszych linijek krótkiej książki „Przejechał cyrk”, to atmosfera tajemnic i niedopowiedzeń. Ścieżki prowadzące donikąd, pospieszne przewracanie stron, bo przecież na pewno za chwilę wszystko się wyjaśni i dowiemy się, skąd ten cyrk, kim jest ta przypadkowo poznana kobieta, dlaczego interesuje sią nią policja i o jakie przesłuchanie chodziło. Ale jest trochę jak u Kafki – wszystko jest pozornie zazębione, lecz sens gdzieś umyka. Nie ma celu.

Przychodzi mi jeszcze na myśl „Niepocieszony” Kazuo Ishiguro. Za każdym razem bohaterowie dokądś zmierzają, a my, jak marni detektywi, próbujemy ich śledzić i odgadnąć mapę ścieżek, zanim zostaną przemierzone, i osiągnąć cel na chwilę przed bohaterem. A jeśli nawet przyjdziemy za nimi, to chcemy przysiąść na kamieniu i się zamyślić, zadumać nad mądrością dzieła, nad nieprzeniknionym umysłem autora.

Albo jeszcze próbujemy kibicować. Jesteśmy tuż za plecami ulubieńców, żeby złapać ich w razie upadku, żeby podać rękę albo wyszeptać parę słów otuchy. Ale tu nikt nas nie potrzebuje, nie wydarza się bowiem nic, na co pozornie czekamy.

Może splot wydarzeń w „Przejechał cyrk” nie jest tak nieznośny i absurdalny jak u Ishiguro, ale błądzimy podobnie, próbując dojść do domu, dotrzeć do tajemnicy, odkryć niewidzialne połączenia, dzięki którym opisywany świat nie rozpada się na kawałki. Wciąż są jakieś zakręty, kawiarnie, obce domy, dziwni ludzie. Rozpoczęte zdania. Opowieści, które są raczej zasłoną niż odkryciem garderoby. Poruszamy się po omacku, w ciemnościach, bez strachu, ale zaciekawieni, żądni przygód albo oczyszczenia. I pociąga nas atmosfera kryminału…

Dokąd nas to zaprowadzi? Co odkryjemy między słowami? Co wyniesiemy z tej przygody oprócz wrażeń? Obawiam się, że nie ma jednej odpowiedzi, a te, które się pojawiają, mogą potrzebować czasu, zanim nabiorą kształtu.

Recenzja została opublikowana na portalu lc_logo

Reklamy

8 thoughts on “Przejechał Cyrk – P. Modiano

  1. właśnie niedawno czytałam i tez mam takie jak Ty, wrażenia. Podobnie jak Tobie nieoczywistośc nie przeszkadza, jestem gotowa nawet uznać ja za atut. Jedyny dla mnie problem to że treść tej książki jest mocno podobna do Willi Triste tego samego autora, tyle ze osadzona w trochę innych realiach,

    1. Willi jeszcze nie czytałam. Z Modiano mam za sobą jeszcze tylko „Zagubioną dzielnicę”, reszta wciąż przede mną ale chciałabym spróbować coś w oryginale …

      1. Zagubiona dzielnica to mój ulubiony Modiano do tej pory. Tez jestem bardzo ciekawa, jak się go czyta bez pośrednictwa tłumacza, ale niestety mój francuski jest na sprawdzenie o wiele za słaby.

        1. To będę czekać na Twoją opinię na temat jakości tłumaczeń Noblisty, bo podobno są bardzo różne. A teraz widzę ze namieszałam, to nie Dzielnice czytałam, ale ulice ciemnych sklepików. dzielnicy nie ruszałam właśnie ze względu na opinie że tłumaczenie jest marne.

Możliwość komentowania jest wyłączona.