emigracja · LC · lit. południowoafrykańska · Nobel · recenzje · społeczeństwo

Obcy – Znaleziony, N. Gordimer

znaleziony-b-iext24707685Ludzi zawsze spotyka się w życiu po coś. Może to być zarówno przystanek, jak i wspólne pokonywanie drogi. To może być przemeblowanie, emigracja albo zmiana kierunku. Dotarcie do nowej biblioteki, gdzie książki, ułożone według innego porządku, nabierają nowego sensu. Wykonywanie zwykłych czynności, które w innych pokojach zmieniają znaczenie.

Kiedy Julie poznaje Abdu, sprawia wrażenie, że zostawia sprawy własnemu biegowi. Czasem lekko wskazuje losowi kierunek, ale bez zbytniego napięcia. Czytając książkę po swojemu, zrozumiałam, że Abdu otwartość Julii traktuje trochę jak kaprys, a trochę jak nieświadomą beztroskę. Z miłości więc zaczyna ją chronić, chcąc ustrzec ukochaną przed szeregiem rzekomo czyhających niebezpieczeństw. Julie z kolei, jako poszukująca, jest gotowa na nową rzeczywistość, nie boi się jej, a wręcz jest jej ciekawa. I przymierza się do niej z zainteresowaniem, chętnie ją do siebie przykłada i z radością w oczach przegląda się nowej sobie w lustrze. Nieporozumienia znajdują ujście wieczorami, w łóżku, jedynej niezagrożonej ojczyźnie. Tam język staje się w pełni zrozumiały, prawidłowo odczytany. Wymowny. Uwolniony. Tam przychodzi bezpieczny spokój.

Nie odważę się analizować uczuć. One często kwitną w najmniej spodziewanych warunkach, zawsze jakąś inną odmianą kwiatu, nowym gatunkiem, odmiennym zapachem. I biorą się z wiatru, z piasku, z powietrza, z przemilczeń albo szafy starych, dawno nieużywanych słów. Z każdego miejsca, o którym zdołamy pomyśleć i z tych, których nigdy nie poznamy. Dwa ciała znajdują swoją wymiętą ojczyznę, która obleka materac, używają języka migowego, wymyślanego naprędce, sprawdzającego się tylko raz w danej chwili, w konfiguracji nie do odtworzenia. Zawiązuje się nić porozumienia. Nierozerwalna? Uczymy się wyczytywać z fusów pragnienia partnera, wyprzedzać jego życzenia, słać mu drogę czerwonym dywanem, w końcu chronić go przed… życiem.

Historia, którą opowiada Nadine Gordimer, może wydać się sztampowa, ale nie ma w niej ani krzty banału. Do samego końca nie byłam pewna, jaką decyzję podejmą bohaterowie, jaki los napisała im autorka. Żadna z postaci nie była mi bliska, żadna nie uosabiała moich marzeń, pragnień, ani cech charakteru, więc tym bardziej byłam ciekawa, dokąd zaprowadzi mnie ta para. Nie byłam nawet pewna, czy im kibicowałam i myślę sobie, że w tej powieści nie chodziło o to, żeby wyszło albo żeby dać lekcję. Nie chodziło o historię, ale o ludzi i o relację miedzy nimi. O poszukiwanie, o drogę i o to, co się w trakcie jej trwania znajdzie. O skarby.

Nie mniej intrygujący był język. To nie była poetyka zdań niedokończonych ani pustych przestrzeni między akapitami. To był konkret przedmiotów i faktów. Nazywanie rzeczy po imieniu i pozostawienie ich sobie, pozwolenie im na odnalezienie wzajemnych relacji. Czasem wiało chłodem. Faktami odartymi z ciał, których nie umiałam ubrać. Czasem w lekturze czułam opór, nie chciałam wracać, ale szczera niebanalność bohaterów i rzeczywistości nie pozwoliła mi zarzucić czytania, czego oczywiście nie żałuję.

Podsumowując, to nie jest kolejna historia o trudnej miłości, o emigrantach, o poszukiwaniu siebie czy swojego miejsca. Jednocześnie ta książka jest o tym. Z tą tylko różnicą, że to nie następna taka pozycja, ale jedyna w swoim rodzaju.

Recenzja ukazała się na portalu www.lubimyczytac.pl

lc_logo

Advertisements

2 thoughts on “Obcy – Znaleziony, N. Gordimer

Możliwość komentowania jest wyłączona.