Uncategorized

Wspomnienia

literatura to był przypadek, trochę naturalny a jednak wynikły z buńczuczności serca, z tej hardej młodości, co się nie boi po wodzie chodzić. i ja spróbowałam wziąć pałeczkę w ręce i sprawić by morze się rozstąpiło. ale byłam tylko marnym kuglarzem.

Miałam na UW takiego profesora … Profesora, nie żyje już … gdzieś tam podejrzewam dlaczego, choć po wydziale krążyły tylko plotki bo on młody był. erudyta. wprost nieprawdopodobny…

czytam o Boyu. jak się zakochał w Kubusiu Fataliście, tym samym którego na studiach na Sorbonie musiałam przeczytać czterokrotnie, żeby umieć wyciągać cytaty jak asy z rękawa. potem myślę o wykładowcy ze specjalnością Denis Diderot, jak nie mogłam ogarnąć jego wiedzy …myślę o swojej męczonej (nie tak do końca mimo wszystko) pracy magisterskiej i ogarnia mnie jakaś tęsknota za czasem, który odnajduję, ale w którym jest tyle dziur…

gdybym wówczas …

jakby mi z wzorzystego swetra pozostały jedynie aplikacje, które teraz usilnie próbuję połączyć choćby w jakaś narzutkę. mogłam mieć ubranie, mogę mieć co najwyżej szmatkę.

ileż ciekawych rozmów mogłabym przeprowadzić z Profesorem, ile się dowiedzieć, jaką mapę  dostałabym od niego , ileż dróg pozostałoby przede mną do przejścia, do wyboru. ile pól! uczyłam się pisać i wymawiać słowa ale nigdy nie próbowałam ich smakować, nie dałam im się rozpłynąć po ciele tym gorącem, które mnie teraz zalewa, kiedy czytam o Młodej Polsce i dwudziestoleciu międzywojennym. I serce mi nigdy tak nie łomotało jak dziś w pociągu, kiedy na kolanach zobaczyłam kawiarnię Les Deux Magots, którą znałam tak dobrze z widzenia. jak mnie boli ten materiał przeszłości bez żadnej faktury, i próbuję go marszczyć by wrócić wstecz i coś z niego zrobić. tak wiele miałam w dłoniach … próbuję złapać, co zostało…

Iwaszkiewicz pomieszkiwał w Passy, (jeśli znów nie pomyliłam sukienki z halką) i ja tam mieszkałam. chodziłam obok. tyle lat chodziłam obok, przeskakiwałam kałuże, zamiast w nie wejść, porządnie zmoczyć nogi i nawet się przeziębić, bo są słowa, są ludzie, którzy Cie muszą przeniknąć na wskroś, wejść i wyjść, i na fotelach zostawić wysiedziane miejsca a w popielniczce niedopałki papierosów.  wtedy dopiero otworzą się okna i drzwi i wyjdziesz z domu w poszukiwaniu jedzenia.

literatura … Literatura boli…

jestem głodna i nie śmiem kawałka wziąć do ust …

Reklamy