LC · lit. polska · recenzje · wspomnienia

Światło i dźwięk- Lech Jęczmyk

swiatlo-i-dzwiek-moje-zycie-na-roznych-planetach-b-iext23620764Nie ukrywam, że po Lecha Jęczmyka nie sięgnęłam z uwagi na jego nazwisko, które nota bene powinno być wystarczającą rekomendacją, ale z uwagi na tytuł i jedno zdanie zachęty: Laureat nagrody SDP „za to, że widzi to, co skryte”. Niemal natychmiast na myśl przyszły mi Salki Nowickiego, bo Nowicki to od niedawna dla mnie mistrz w dostrzeganiu niewidzialnego, (z wyłączeniem Myśliwskiego, który jest dla mnie Mistrzem absolutnym). Siła skojarzeń była nie do zignorowania i byłam pewna, że przyjdzie mi zanurzyć się w podobnych akapitach.

I oczywiście dostałam coś zgoła innego niż się spodziewałam, ale ani przez chwilę nie poczułam rozczarowania. Lektura pochłonęła mnie bez reszty, po same koniuszki włosów i polecam ją zarówno tym, którzy chcieliby odkryć parę smaczków i zapachów otulających powszechnie znane postaci, jak i tym , którzy chcieliby kilku historycznych ciekawostek oraz tym, którzy lubią erudycyjne i wyrafinowane gawędy podane w najlepszym stylu w klasycznej i urzekającej oprawie. Lech Jęczmyk opowiada o swoim życiu i chyba nie muszę tu nikomu udowadniać, że jest on postacią, która swoim barwnym życiorysem mogłaby obdarzyć całą drużynę piłkarską i jeszcze coś smakowitego zostałoby dla trybun. Autor prowadzi nas przez swoją niezwykłą historię nie do końca linearnie ( mimo starań, jak sądzę), ale absolutnie w żadnym momencie nie ocknęłam się w obcym miejscu i nie musiałam się wracać, żeby się zorientować o czym mowa. Wszystko płynęło bardzo harmonijnie, koralik po koraliku . Mnóstwo anegdot, drobniejszych i większych opowieści, podanych niezwykle efektownie inteligentnie i z dowcipem. Do tego kilkanaście fotografii z archiwum prywatnego i trzymamy w rękach książkę nad wyraz zajmującą aczkolwiek budzącą ogromny niedosyt. A ponieważ jakkolwiek świetnie napisana, nie jest to lektura do wielogodzinnych kontemplacji, pochłania się ją błyskawicznie i odrywa się od niej z wielkim trudem.

Ale myślę sobie, że w tym tkwi sekret. Żadna z opowieści nie jest przegadana, a autor nie stawia sobie pomnika. Dostajemy wyszukany smak potrawy juste comme il faut i teraz będziemy go rozpaczliwie szukać w innych kuchniach. I oby nam się udało.

Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytać.pl

lc_logo

Advertisements