Uncategorized

ja bez kolacji pójdę spać …

Mam taką koleżankę i kiedy jej nieopatrznie powiem: „fajny sweter masz”, to przez kilkadziesiąt minut będę słuchać historii bardziej lub mniej ze swetrem związanych. Po 5 minutach odlecę a na sweter już nigdy nie będę chciała spojrzeć. I co gorsza, będę miała poważne obawy przed prawieniem komplementów innym.

70 stron jest absolutnie o niczym. O niczym, co wniosłoby cokolwiek do historii a już nie łudźcie się jakimkolwiek suspensem. Umówmy się, napięcia nie buduje się opisami uniformów kelnerskich ani kafelkami w toalecie (str. 73) ani opisem strumienia moczu „Był to ten rodzaj strumienia, który ma wyjątkowo wysokie mniemanie o sobie ; strumień, który niczego chętniej nie robi, jak zaświadcza o swoim niezrównanym zdrowiu, który prawdopodobnie już wcześniej, już w podstawówce, należał do chłopczyka, który miał najdalej z wszystkich sikać, aż na drugą stronę rowu.”* (halo! mówimy o sikach!) Tak to nawet PRu knajpy się nie buduje, bo co najwyżej jakiś bezdomny się przyplącze i zaśnie pod drzwiami albo je obsika.

„ O czym rozmawialiśmy, zanim przyniesiono pierwsze danie? Nie żeby to robiło wielką różnicę, na pewno o niczym ważnym, ale dlatego było to irytujące.” No właśnie Panie Koch!!!

Potem jest trochę lepiej, aczkolwiek coś, co trudno nazwać akcją, co chwilę ustępuje miejsca dygresjami z dupy. Bohater/narrator jest małostkowy, zakompleksiony, pretensjonalny, infantylny, niekonsekwentny i mało inteligentny. ( czy to możliwe, że kamera przemysłowa nie rozpozna twarzy ale buta owszem jak wnioskuję chodzi o rodzaj markę itd.???)

„ Jakaś stacja. Peron stacji, na pierwszy rzut oka stacji metra (…) Zresztą mogę być zupełnie szczery. Rozpoznałem stację metra. W lot wiedziałem, która to, gdzie leży, na której linii, nie zamierzam jednak trąbić o tym wszem i wobec (…)” to po cholerę tyle słów????

Albo „ Babette ponownie sprawdziła wyświetlacz swojej komórki i powiedział, która jest godzina.   Nie zamierzam mówić, która dokładnie była godzina.(…)”str. 232 no żal …

„(…)  Nie chciałem zamawiać tej samej przystawki co pozostali, a już taka sama jak brata była wykluczona. Teoretycznie mogłem jeszcze powrócić do vitello tonnato, ale naprawdę czysto teoretycznie. Jakoś nie bardzo mi to pasowało, poza tym że wyszedłbym na kogoś, kto nie jest wystarczająco oryginalny, by wybrać na sto procent własna przystawkę; w dodatku ściągnąłbym na siebie posądzenie Serge’a, że próbuje zawrzeć z jego żoną jakiś sojusz. (…)” str47 Ludzie trzymajcie mnie!!!!

Gwóźdź powieści – czyli sprawa, którą mają omówić na kolacji, zmierza jakoś obok ściany, właściwie nie wiem, dokąd zmierza. Morału nie znalazłam  (chwała bogu!), ale wniosków tez nie wysunęłam. Kwestie, nad którymi debatuje ta czwórka, mnie, będącej w ich sytuacji, nie przyszłyby do głowy ( i dobrze) ale też finał  nie jest objawieniem, jakąś konsekwencją jakiegokolwiek rozumowania. Zupełnie nie pojmuję przesłania tej książki i być może to jest mea culpa więc siedzę & myślę ( też mam kiecę w kwiaty! Natomiast nie siedzę na wystylizowanej ławeczce w ogrodzie), co autor schował w zdaniach, pod tymi kafelkami w toalecie albo obrusem. I jak na razie nic.

I jeśli zapytacie mnie, o czym ta książka, to więcej powiem Wam o restauracji, w której jedli mimo, że po kilkunastu pierwszych stronach ślizgałam się jedynie po opisach, w obawie, że zasnę. Wiem co się wydarzyło i o czym rozmawiali, ale to jakbym wiedziała, że Francja jest w Europie a Afryka to inny kontynent, zero związku.

I bajecznego temu, kto mi wyjaśni…

* Cytaty pochodzą z książki Kolacja autorstwa Hermana Kocha, niestety nie wszystkie opatrzyłam numerem strony , a potem nie mogłam znaleźć, żeby uzupełnić.

I serio, jak ktoś rozkmini, co autor miał na myśli, to będę wdzięczna.

Advertisements

8 thoughts on “ja bez kolacji pójdę spać …

  1. Sojusz ze szwagierką z powodu zamówienia tej samej co ona przystawki?! – faktycznie, głębokie, tak głębokie, że nie podejmuję się tego wyjaśnić 🙂

  2. nawet za bajecznego:P?

    tam jest jeszcze taki fragment, kiedy narrator stwierdza że to żenujące, gdy rozmowa już na początku schodzi na filmy. W sensie, że to pusta konwersacja itd. O ignorant! Nie zgadzam się z tym, ponieważ uważam, że generalnie rozmowa o filmach, muzyce czy książkach może być mega pouczająca i otwierająca niektóre klapki. Ale hitem jest to, że autor po tym stwierdzeniu poświęca dwa rozdziały na rozmowę o jakimś filmie Woody Allena, nie odwołując się ani do treści ani do przesłania. W sensie są to absolutnie puste rozdziały. Takich niekonsekwencji jest więcej …

        1. Porzucałem Canetti’ego chyba ze trzy razy i to nawet sam nie wiem czemu, bo za każdym razem książka mi się podobała 🙂 Czuję się zdopingowany 🙂

        2. ależ tam są fragmenty które ja czytałam z wypiekami!:-) przerwałam ze względu na Kolację, dziś łapie równowagę i od jutra znów się zanurzam:-)

  3. E tam, co to za zarzucenie! 🙂 moje trwa już ze dwa lata, tak że znowu muszę książkę zaczynać od początku, i przez to coraz bardziej utrwalam sobie w pamięci przestrogę Canetti’ego 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.