Uncategorized

portret kolejny lub powtórzony

Są ludzie, którzy ze słowami rozwieszają od razu swoje firanki, przecierają rękawem półki i stawiają na nich swoje bibeloty. Małe, stare, bezużyteczne i niepotrzebne, zapychają przestrzeń, ograniczają powietrze, organizują tłok na scenie, na której dotąd stałeś sam. Przestajesz się ruszać, żeby nie potknąć się, nie upaść, nie rozbić czegoś, co jest pustą bańką tylko, ale udaje porcelanę. Wchodzisz w grę, żeby się z niej wycofać. Żeby znaleźć tylne drzwi za sceną lub koło garderoby i uciec w milczenie, w łąkę, gdzie tak trudno znaleźć czterolistne koniczynki i dlatego właśnie tak bardzo potrzebujesz ich szukać. Spieszysz się zanim obcy zapach osiądzie ci na włosach, zanim palce umoczysz w fałszywym złocie, zanim zdążysz zburzyć tą osobliwą scenerię, która wydaje ci się tak niewiarygodna a jednak stoi.

Nerwowo przedzierasz się przez kolorowe firanki, baloniki i girlandy, mając wciąż w głowie łąkę i koniczynki, bo czujesz że tylko dzięki nim jeszcze możesz oddychać, że są twoim drogowskazem, liną, która wyciąga cię z bagna. Ale nic się nie zmienia. Utknąłeś w labiryncie.

Milczysz więc nieruchomo wśród obcych przedmiotów, które kiedyś wydawały ci się słowami, ale podtrzymywane ciszą,  zbawiennie okazały się czapką niewidką. Znikasz zasypany rekwizytami z pustego teatru. I znów jesteś na powietrzu.

 

P.S. poszło nie na ten blog co trzeba, trudno już:-)

Reklamy

One thought on “portret kolejny lub powtórzony

Możliwość komentowania jest wyłączona.