LC · lit. polska

Paweł Potoroczyn, Ludzka rzecz

Po dłuższym wywodzie księdza Morgi wychodzi na jaw, że między podchorążym (Smyczkiem) a dziedzicem jest powinowactwo krwi.

– A wy, panie podchorąży, co na to?
– Ojciec mieli rację, a kto by się tam przyznawał do dziwaka i pederasty …

(…)

– Pederasta?! Ależ ja mam żonę, dzieci!
– A gdzie ich macie, panie dziedzicu?
– I do waszej, tej, no do waszej kobiety się zalecałem !

Morga zrozumiał, ze musi prędko interweniować i opanować sytuację, nim dziedzica jaka krzywda spotka i zamiast wyzwoleńczej konspiracji bratnia krew się poleje, bo Smyczek już wstawał i rękawy podwijał, a to nigdy nie był dobry znak, zwięzła prostota może i dobra jest na wiejskim weselu, ale niewczesna, gdy sprawy wagi państwowej roztrząsane być mają.

– Do Dełesia, zdaje się, też! – wtrącił Morga z takim impetem, jakby wskakiwał do pędzącego pociągu.
– To co innego, pozował do obrazu …
– Nago? – Morga nie krył ironii.
– Taki obraz. Czasem sztuka wymaga, żeby …
– Taka sztuka, że i artysta musi być nago?
– Ach, to przyjęty sposób, chciałem chłopca ośmielić
– Czym? – nie wytrzymał Smyczek. – Pędzelkiem?

Ludzka Rzecz, Paweł Potoroczyn, W.A.B. 2013, str 94

Kiedy to czytałam, jechała autobusem i śmiałam się prawie na głos:-)

A ta książka to jest taka Rzecz, o której nie będę śmiała napisać…

Reklamy

3 thoughts on “Paweł Potoroczyn, Ludzka rzecz

  1. Ach, jak to cudnie przeczytać takie słowa u Ciebie, bo ja właśnie ostatnio tą książkę zakupiłam i teraz nie mogę się doczekać jak do mnie ona dotrze i będę mogła się zająć jej lekturą:) Mam co do niej bardzo dobre przeczucia!

Możliwość komentowania jest wyłączona.