tożsamość

w poszukiwaniu siebie

Intryga-malzenska_Jeffrey-Eugenides,images_big,9,978-83-240-2120-8 „(…) List ten odbierał jak werdykt w sprawie całego swojego dotychczasowego życia, skazujący go na pobyt tutaj, w ateńskim pokoju hotelowym, gdzie samotnie leżał na łóżku zbyt przytłoczony rozczulaniem się nad sobą, żeby wyjść i wspiąć się na to przeklęte wzgórze. Pomysł, jakoby odbywał pewnego rodzaju wędrówkę wydawał się niedorzeczny. Ta cała wyprawa to jakiś żart! Gdyby tylko nie był sobą. Gdyby był kimś innym!(…)”

Jeffrey Eugenides, Intryga Małżeńska

Dwie-kobiety_Doris-Lessing,images_big,29,978-83-63387-72-3(…) Annette przywykła do nieszczęść. Można nawet powiedzieć, że miała do nich dry. Patrzyła na niego, szukając jakichś wskazówek. Był porządnie ubrany. Bardzo elegancka marynarka, musiała trochę kosztować. Spodnie z dobrego materiału. Koszula … Nie, na jedzenie na pewno mu nie brakuje. Za to twarz wyglądała strasznie. Skoro nie pieniądze, to może ktoś mu umarł … Przysunęła się jeszcze bliżej i objęła go ramieniem. Dostrzegła w nim coś takiego, co ośmieliło ją, by objąć drugim ramieniem jego głowę. Kołysała go, ledwo świadoma, jak do tego doszło. Teraz zaczęła się martwić o siebie. Zazdrosny mąż – a jeśli nagle zjawi się obok i zobaczy w jej ramionach innego? Mogła być pewna, że zapłaci za to paroma siniakami. Nie przestała jednak tulić tego obcego mężczyzny.

– Niech się pan nie załamuje, bo będzie jeszcze gorzej – powiedziała.

Otworzył oczy – niebieskie, wyraziste nawet w półmroku.

– Wie pani, nie żyję własnym życiem. To nie jest moje prawdziwe życie. Nie powinienem tak żyć. (…)”

 Doris Lessing, Dwie kobiety, Dziecko miłości

Przyglądam się twoim myślom. Nie pozwalasz ich dotknąć, choć wiesz, że czuję ich smak, że na dłoniach wciąż mam ślad po nitce, którą się snują. Nie wiem, czy rozumiem.

Ja ci wysyłam zdania wielokrotnie zbudowane, ozdobione. Bez ogrodzenia, z wielką łąką, żebyś mógł tam chodzić boso, ale ty boisz się ich dotknąć. Nie wiem, czy czytasz.

Więc staję przed tobą inna ja, ze mną w środku, która krzyczy.

Wiem. Że słyszysz.

Milczysz. Boisz się, że gdybyś powiedział, wyrosło by silne drzewo, wokół którego mogłabym się piąć do liści. Do słońca.

Więc ubieram się w gesty maskujące i pozwalam wystawać nagiej skórze. Żebyś spojrzał głębiej.

Patrzysz. Jak na obraz. Nieaktualną mapę emocji, kronikę chwili obcego człowieka, w której fascynuje cię kreska i kolor, z technicznego punktu widzenia. Czujesz, że jest interesujący i przechodzisz dalej.

Więc żyję życiem kobiety, której byś nie wybrał, żeby dać ci wolność, o której tak naprawdę nie marzysz.

Dzwonią na drugi akt …

Reklamy

2 thoughts on “w poszukiwaniu siebie

  1. Bardzo mi się podoba ten wpis. To znaczy wydaje się, że jest bardzo osobisty i być może komentując to zachowuję się jak intruz wkraczający w zabłoconych butach na salony. Z drugiej jednak strony muszę to napisać bo po prostu podoba mi się. To jest bardzo poetyckie, sugestywne. Istny „quiet storm”.

    1. nie powinieneś czuć sie jak intruz wkraczając do miasta, gdzie bramy są otwarte …

      czasem mi tu przecieka drugi blog (a właściwie pierwszy), szczególnie, kiedy to książki inspirują.
      za miłe słowa dziękuję

Możliwość komentowania jest wyłączona.