LC · lit. polska · recenzje · wspomnienia

Rzecz wcale nie pospolita – Wymowność rzeczy – Z. Skrok

Wymownosc-rzeczy_Zdzislaw-Skrok,images_big,5,978-83-2440-212-0

Podczas moich studiów przez rok albo dwa miałam zajęcia, które nazywały się gramatyka opisowa. Było one zmorą całego naszego roku, bo mało kto rozumiał, o co chodziło Chomskiemu z tymi znakami, znaczeniami i obrazami. A zaczęło się obiecująco, bo od stwierdzenia, że każdy znak ma swoje znaczenie i że to znaczenie w różnych kulturach jest różne. Co było potem, już nie pamiętam. Podobnie jak reszta roku, nie ogarniałam tematu.

„Wymowność rzeczy” w pierwszej kolejności skojarzyła mi się właśnie z tamtymi enigmatycznymi wykładami i mając nadzieję na zgłębienie tematu i w końcu jakieś zrozumienie, zabrałam się za lekturę. I faktycznie na początku Zdzisław Skrok wygrzebuje z ziemi niemal różnorakie znane bardziej lub mniej przedmioty, by wspomnieć o ich genezie a potem historii i przeznaczeniu. Z głowy wygrzebuje też różnorakie pojęcia, bardziej lub mniej zajmujące, o których opowiada z niewiarygodną wręcz erudycją. Ale to, co autor robi w kolejnej części odnośnie rzeczy i ich znaczenia, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Od niemal połowy książki zostałam absolutna fanką Pana Zdzisława, jeśli mogę sobie tu pozwolić na takie bezczelne spoufalanie. Ile opisywane przez niego przedmioty mają historii i jaką mają Historię i w ilu historiach miały kluczowe znaczenie, nie sposób przytoczyć. Krótkie eseje, niezwykle bogate w treść urzekły mnie swymi akapitami, które były jak półki w bibliotece pełnej nieznanych mi książek. Spojrzałam na świat z goła inaczej, nie żeby zaraz głębiej i nową dozą metafizyki, ale przynajmniej z tej drugiej strony. Jakże oczywistej i jakże drugiej, bo nie mojej. Czytelnik czuje, że w głowie otwierają mu się okna i następują gigantyczne wiosenne porządki, trzepanie dywanów, ścieranie kurzu i wietrzenie lekko zaspanej pościeli.  Ta pozornie banalna i rutynowa czynność wykonywana zazwyczaj przy okazji świąt, sprawiła, że siadłam na krawędzi kanapy zamyślona, oczarowana i oświecona.  I świąteczna. Niby nie było tam nic, czego bym nie mogła pojąć, ogarnąć umysłem, czy przyłożyć do jakiejś swojej życiowej fotografii. A jakie to wszystko było nowe!  I język niezwykle logiczny , jakże piękny i dostojny w swojej prostocie, jakby mi się kłaniał i ręce całował. I choć nie lubię nadmiernej kurtuazji, to bez szemrania dałam się jej poddałam.

Zauważyłam, że wielu  bloggerów (też byłam wśród nich), cytuje ten sam fragment, jakże by inaczej, o książkach. Przytoczę z niego tylko jeden akapit:

„Przeżyć resztę życia w całkowicie nowych miejscach. Porzucić książki. Spalić wszystko zaczęte. Jechać do krajów, których mowy nigdy nie potrafimy się nauczyć. Strzec się wszelkich wyjaśnień. Milczeć, milczeć i oddychać, wdychać niepojęte. Bycie samemu jest tak ważne, że trzeba w tym celu wyszukiwać sobie wciąż nowe miejsca, gdyż człowiek wszędzie zbyt szybko się zagnieżdża. Najgroźniejsza zaś jest zgromadzona potęga książek …”*

Ale poza tym, ludzie, mam ochotę krzyczeć,  ile tam fajnych rzeczy, w tej książce jest. Więc krzyczę. Choć w zasadzie, nie ma takiej potrzeby. Ta książka broni się sama.

*Cytat za Wymowność rzeczy, Zdzisław Skrok, wyd. Iskry 2012

Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytac.pl

lc_logo

Advertisements

5 thoughts on “Rzecz wcale nie pospolita – Wymowność rzeczy – Z. Skrok

  1. Trochę zastanawiające jest to, że „Pan Zdzisław” nawołując (?!) do porzucenia książek sam … pisze książkę. Co za konsekwencja 🙂

    1. nie odniosłam wrażenia, że nawołuje. ten cytat troche wyrwany z kontekstu w moim odczuciu jest raczej apelem o umiar i rozsądek … no i było, jak dobrze pamiętam, w tym tez troche ironii. Cytat podrózuje po blogach bo jest ksiazkowy ale wymownosc rzeczy wcale nie jest o książkach:-)

      1. Ja też nie przesądzałem „nawoływania” ale w każdym razie jest niekonsekwentny sam pisząc kolejną książkę choć te „sto tysięcy” w BUW-ie i tak już przekracza jego możliwości 🙂 Wiem, że to nie książka o książkach – podał informację skąd jest grzebień na okładce? 🙂

        1. ten fragment to dialog i tą kwestie wygłasza poznany przez niego człowiek, wiec nie sa to słowa autora, on był tym, który nie zawsze wiedział, co jego interlokutor cytuje:-)
          a grzebień no cóż bo książka jest o rzeczach:-) o ich historii i pochodzeniu, potem sie rozwija:-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.