czasy powojenne · lit. polska · reportaż

Śród żywych duchów

„(…) Jest wstrząśnięta nie tyle śmiercią grabarza (wszyscy pomrzemy), ile faktem jego zesłania. Na Powązkach, gdzie pracował przez całe życie, byłby u siebie. Na Wólce jest nikim. Jest tam bezimienny, jakby nie miał grobu. Grób i tabliczka nie wystarczą jeszcze. Zmarli powinni przebywać wśród swoich, w miejscu, które znają, tak samo jak żywi.

– Czy tak już idzie w tę stronę – pyta Gienia ze łzami – że będziemy leżeli, jakby nas nie było?”

Małgorzata Szejnert, Śród żywych duchów., Znak 2012

Zawsze mówiłam, że chcę być skremowana … teraz się zastanawiam.

Chciałabym chyba jednak odejść na piechotę, powoli …

13.02.13 – dopisuję kolejny cytat

“(…) Teczki* leżą razem, na osobnej półce. Archiwistka wskazuje je chętnie, a nawet gorliwie. Przygotowując te dokumenty do przekazania, zaczęła je czytać. Zapoznała się z nimi bardzo dokładnie i od tej pory ciągle myśli o tym, co zrobić z listami.

– Z jakimi listami?

– Z tymi, które oni (skazańcy – przyp. moje) pisali do dzieci, na pożegnanie. Nie zostały wysłane. Ciągle tu leżą.

Podaje mi teczkę Karola Chmiela. Do wewnętrznej strony okładki przylepiono kopertę. Kartkę, która w niej leży, otwierają słowa: “Moi najukochańsi synkowie…””

* chodzi o akta straconych po 1950

ten cytat jest tak mocny, że nie wymaga komentarza …

Reklamy

2 thoughts on “Śród żywych duchów

  1. Tak być bliżej swoich , grób oddalony , nawet na zasłuzonym miejscu -nie nie chciałabym . Nawet nie zdajemy sobie sprawy ale tak naprawdę odchodzimy powoli. Świetny tekst.Pozdrawiam

Możliwość komentowania jest wyłączona.