Historia · LC · recenzje · wojna · wspomnienia

Było takie miejsce – Niebiosa są puste – Avrom Bendavid-Val

Niebiosa-sa-puste_Avrom-Bendavid-Val,images_big,13,978-83-7799-569-3

Nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać po książce, której głównym bohaterem jest miasto. Wiedziałam mniej więcej, co chciałabym znaleźć i zapewniam, nie szukałam powtórki z Niewidzialnych Miast Italo Calvino, ani nieco surrealistycznej wizji miasta wg Julio Cortazara z 62. Model do składania.

Miasto dla mnie to nie tylko ludzie, architektura czy infrastruktura. Miasto, to przede wszystkim niewidzialne nici, którymi przyszyci jesteśmy do miejsc, do sąsiadów, do widoków. To wydeptana po tysiąckroć droga do piekarni czy szewca. To ślizgawka, po której zgrabnie jeżdżą wszystkie powitania, pożegnania, zapytania o zdrowie, nawet jeśli mechaniczne, to szczere i pełne życzliwości. To drogi deptane do serc po drugiej stronie ulicy, poszukiwanie wspólnego języka na przepastnej łące znajomych wyrazów.

Miasto, to w końcu niewidzialna mgła, unosząca się tuż nad ziemią, wślizgująca się niespostrzeżenie do oczu mieszkańców, do kieszeni ich płaszczów, do domów, do garnków z zupą i kubków z herbatą i stanowiąca integralną część każdego mieszkańca.

Zapach, którym wszyscy są nasiąknięci. Metka wszyta w człowieka od spodu. Nie ważne, że jej nie widać, wystarczy jeden rzut oka, żeby ocenić gatunek.

Nie wiem, czy dziś istnieją jeszcze gdzieś takie miasta. Rozrastające się metropolie stawiają na różnorodność, przestrzeń, anonimowość. Nie zaprzeczę, ma to swój urok i czar, i nawet takie miasta z pozoru zimne i bezosobowe mogą być magiczne. Dla mnie są. Też.

Nie mniej, jeśli chcecie odkryć miasto, którego sercem byli ludzie, miasto, którego każdy mieszkaniec był opieczętowany tą tajemniczą metką, a z kieszeni wystawała mu magiczna mgła, w imieniu autora, zapraszam do Trochenbrodu.

To żydowskie miasteczko, powstało w miejscu, gdzie nie miał prawa narodzić się hałas czy handel. Miejsce, trochę na uboczu, gdzie zaczęli zaglądać przejezdni, mimo, że nie mogło się pochwalić ani złożami naturalnymi, ani przemysłem. W ciągu jego krótkiego, 130-letniego życia, nie wybuchł tam żaden większy skandal, nie stało się na pozór praktycznie nic, co mogłoby wzbudzić podziw czy niechęć. Na pozór. Podczas wojny, zrównane z ziemią zniknęło z mapy. Ale tylko z mapy, bo przetrwało w ludziach. Czy to nie wystarczający powód, by zachęcić Was do zwiedzania tego niecodziennego albumu z historią, pisanego przez syna jednego z mieszkańców, Avroma Bendavida- Val. Zapewniam, że mimo tragicznego końca, będzie to magiczna podróż.

Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytac.pl

lc_logo

Reklamy