Uncategorized

z jednego wora

Przyznaję, że książki dobieram starannie. Nie żeby zaraz sama klasyka czy tzw wysoka półka, nic z tych rzeczy. Po prostu mniej więcej wiem, czego do książki oczekuję i w jakiej mogę to znaleźć. Nie mniej z pewnym gatunkiem książek mam pewien problem.

Tak, jak miewam fazy na romantyczne hollywoodzkie komedie z obowiązkowym happy endem, tak, jak naiwnie daję  (a właściwie dawałam) się wciągać w najbardziej nieprawdopodobne przypadki nawiedzające Desperates Housewives, tak poszukuję książki, która mnie wessie i odda w stanie nienaruszonym. Żadnych mądrości, żadnego bzyczenia, żadnych prawd i moralizowania. Po prostu nagły, niespodziewany nalot jakiejś wróżki, która do magicznej północy zmieni mój świat. A potem wszystko będzie jak dawniej.

Najczęściej na tapetę idą kryminały (myślę, że więcej niż 3-5 rocznie nie daję rady), ale szybko mi się nudzą. Kiedyś ktoś polecał Kobietę w klatce ale szału nie było. Taki Larsson wciągnął mnie jak większość, ale już Lackberg to wołała o pomstę do nieba (imho oczywiście). Więc wybieram je nadal na chybił trafił z różnym skutkiem.

Ostatnio recenzowałam dwa:  Ulubione rzeczy – do połowy niezły, potem już średnio (kto projektuje takie beznadziejne okładki???) i Wszystko ma swoją cenę, który był nawet całkiem, całkiem (i znów ta okładka!). A potem próbowałam się rozerwać przy niepozornej książeczce pt Paranormalność, czyli dlaczego widzimy to, czego nie ma. Przyznam, że recenzję poprawiałam ze trzy razy, bo pod koniec  książka mnie wkurzyła stronniczością i musiałam poczekać, aż mi przejdzie, żeby samą nie pozostać stronniczą. Ta książka definitywnie przekonała mnie, że fanką tzw literatury popularnonaukowej tudzież poradnikowej nie zostanę. Do połowy jeszcze było fajnie a potem nuda panie. Szczególnie, że w tym przypadku autor założył sobie tezę, której dowodzi na podstawie starannie wyselekcjonowanych i ewidentnych przykładów. Nie lubię jak się zakłada, że czytelnik jak już czyta, to nie da rady myśleć.

Limit kryminałów na jakiś czas wyczerpany a przyzwoitego odmóżdżacza nie znalazłam. Z polecanych mam na oku:
Bushnell ( Seksu w wielkim mieście nie oglądałam, serialu znaczy nie oglądałam, bo długi metraż i owszem, i nie podobał mi się).
Donoghue – Pokój
Wood – Loteria

Jakby komu co do głowy przyszło, będę wdzięczna

A na razie czytam Morfinę i Życie miłosne obie git, ale żeby spływały po mnie, to nie powiem:-) A, i jeszcze, bo zostałam dumną posiadaczką Kindla. Super gadżet, ale nie ma jak książka jednak.

Advertisements