Uncategorized

czas …

rozpraszam czas na cząsteczki, które, jak pojedyncze cukierki zaciskam w garści. wszystkie smaki świata w jednej dłoni. cała łąka gęsta od traw, moja. a gdzie nie spojrzeć, pojedyncze drobinki światła tańczą. maleńkie światełka latarni nad ławeczkami czasu, gdzie mogę przysiąść, w towarzystwie lub bez, żeby po prostu być. tyle wystarczy.

rozplatam supły równoległych żyć, przeczesuję włosy, wygładzam, jestem. w pojedynczych słowach, w nie zaczętych jeszcze literach; tam lubię być najbardziej, otwierać drzwi, uchylać okna. robię miejsce przy stole z dodatkowym talerzem. przy stołach, które widzę, staram się przysiąść. nie wszystkie zauważam, nie wszystkie chcę…

z niewidzialnych cząstek czasu, zdejmuję kaptur, patrzę im w oczy z wyrzutem, zabraniam biec. w twardych ścianach samotności wykuwam półki na bibeloty myśli, z których kiedyś zaczerpnę. w tłocznym zamku, szukam twarzy, oczu, w których czas rozgościł się na dobre i w pozornie przelotnym ułamku sekundy spojrzenia jest kilka godzin a czasem nawet pół życia. w takich oczach rozsiadam się najchętniej … lubię mieszkania z historią.

rozmieniam czas na drobne. do ciężkiej sakwy śmiechu i łez wkładam, żeby mi nigdy niczego nie zabrakło.

tego i Wam życzę

Reklamy