Historia · LC · recenzje · wojna

Orzeł wylądował

Sekretne-zycie-Rudolfa-Hessa_Znak,images_big,19,978-83-240-2269-4

Przyznam, że odkrycie prawdziwej osobowości Rudolfa Hessa nie zaskoczyło mnie zbytnio. Po lekturze Ewy Braun na dworze Fuhrera, nie mogłam się nadziwić, jak taki zakompleksiony hipochondryk potrafił poderwać tłumy i dojść do władzy, więc tym razem nie było już tak łatwo mnie zadziwić. O Rudolfie Hessie wiedziałam tyle, ile właściwie można przeczytać w Wikipedii. Oczywiście, można uznać ten zasób wiedzy za wystarczający, ale czyż nie ciekawiej jest odkrywać, że wielcy dyktatorzy, ludzie władzy, przed którymi trzęsła portkami nie tylko Europa, okazywali się… ułomni? I wcale nie chodzi tu o ich pośmiertną dyskredytację, bo niby teraz, to możemy się śmiać czy kpić, ale wówczas nikomu nie było do śmiechu. Chodzi raczej o to, by obnażyć pewien mechanizm, który wprawia nas w zdumienie, gdy stoimy z boku, ale nie zadziwia już tak, gdy jesteśmy jego częścią. Ta książka poniekąd pokazuje kulisy kultu Hitlera i pośrednio tłumaczy jego sukces, obnażając osobowość jego ofiary, wspomnianego Hessa. Niewątpliwie jest to nieprzeciętna lekcja historii, obnażająca bezkrytyczną, ślepą, żeby nie powiedzieć, naiwną wiarę w swojego przywódcę, w mrzonki i ideały..

Przyznam, że kiedy czytałam zapiski rozmów lorda Simona i Ivone Kirkpatricka z Hessem, podczas jego pobytu w Mytchett Place, przecierałam oczy ze zdumienia, nad dziecinną logiką rozumowania, było nie było, prawej ręki Hitlera, a to był dopiero początek.

Nie muszę chyba nikomu uzmysławiać, że opis lotu Hessa do Szkocji i jego pobyt (bo o tym traktuje książka), nie jest jakąś próbą rekonstrukcji, bardziej lub mniej fabularyzowaną historyjką, którą da się włożyć na półkę o teoriach spiskowych dziejów. Ogromną część książki stanowią autentyczne dokumenty, przytoczone zapisy rozmów (Hess był podsłuchiwany), oraz wysłane i otrzymane przez niego listy. Całość ułożona jest w bardzo logiczny i przystępny tekst, który czyta się jak najlepszą powieść sensacyjną, z jedną różnicą, od samego początku wiemy, jaki będzie finał. A książka przy tym nie traci na wartości.

Nie ukrywam, że przytoczone dokumenty, listy, raporty z rozmów a także raporty medyczne świadczące o stanie psychicznym Hessa, były dla mnie najciekawsze. To nie był jakiś niezrozumiały, żargonowy bełkot, który trzeba było rozszyfrowywać. Całość czytało się jak tajną dokumentację, gdzieś pod biurkiem, z malutką latarką, dostawszy się uprzednio, nielegalnie, do gabinetu z napisem „top secret”. Do tego dochodził przejrzysty i czytelny komentarz Stephena McGinty, i to wszystko razem sprawiło, że książkę przeczytałam w jeden dzień.

Chylę czoła przed autorem za poszukiwania, dotarcie do materiałów, ale przede wszystkim, za bardzo sprawną i przejrzystą redakcję całości. Ubolewam jednocześnie nad tym, że nie pisze się w ten sposób podręczników do historii. Nikt wówczas nie płakałby, że jedną z niewielu znajomych nam dat, jest data wybuchu bitwy pod Grunwaldem.

Sekretne życie Rudolfa Hessa
Stephen McGinty
tłum. Łukasz Müller
Znak 2012

Recenzja ukazała się na portalu Lubimyczytać

lc_logo

Advertisements