bajki · lit. polska

Oto Kot

Odkąd pamiętam, zawsze chciałam mieć kota. Rodzice jednak bardzo kategorycznie mi zabronili i ostatecznie udało mi się przemycić psa. No ale pies, jak kochany by nie był (a mój był) to nie jest nawet „prawie” kot. Teraz, gdy jestem panią na włościach, olśniło mnie, że mój głos w negocjacjach jest znacznie silniejszy, a do tego mam wsparcie w postaci syna. Dostałam zgodę prawienapiśmie i już, już rozglądałam się po znajomych, bo przecież zawsze ktoś ma jakieś koty do oddania, gdy nagle uświadomiłam sobie, że ja nic o kotach nie wiem. Absolutnie nic. I odpuściłam.

Dziś w rękach mam książkę Pauliny Wierzby Oto Kot. Mój syn pęka z dumy, bo sam odczytuje tytuł, a ja, jak dziecko niemal, zatapiam się w lekturze, próbując w tempie ekspresowym przyswoić podstawową wiedzę o kotach, by przestać się bać i czym prędzej jednego przygarnąć.

Ta książka jest fantastyczna z wielu powodów, ale zacznę o dwóch najważniejszych.

Po pierwsze ciekawe i wyszukane informacje, napisane prostym językiem, trafiają zarówno do 7 latka jak i jego mamy. Zdaję sobie sprawę, że niektórych wiadomości mój syn nie zarejestruje, za to korzystam z nich ja. On zaczerpnie tej wiedzy za rok albo dwa, bo i wówczas książka będzie dla niego aktualna.  A ciekawostek naprawdę nie brakuje. Mamy tu trochę historii kotów, poznajemy koci ród, jest nieco anatomii (ulubiony fragment mojego dziecka), znajdziemy też co nieco o indywidualizmie kotów i o mowie kociego ciała. Sama muszę przyznać, że niejedna wiadomość była dla mnie odkryciem.

Dodatkową gratką dla dzieci, (przynajmniej dla mojego, to była frajda) są zabawy na końcu książki, którym mój syn oddał się już na początku  (i sprawdził jakim byłby kotem, gdyby… był kotem).

Po drugie mega oryginalne ilustracje. Jestem pewna, że gdybym zobaczyła książkę na półce, zwróciłabym na nią natychmiast uwagę. Jest inna. Świeża, oryginalna. I ta kolorystyka! Na pozór nic nadzwyczajnego, a jednak oczu nie można oderwać. To jest ten typ ilustracji, który zostaje w głowie, który odstaje od całego zalewu słodkich i wymuskanych obrazków dla dzieci. Jestem pewna, że gdybym tylko umiała rysować, odtworzyłabym wiele kotów, tak bardzo zapadły mi w pamięć. Kłaniam się zatem w pas pani Mariannie Sztymie, bo znacząco i wyjątkowo oryginalnie wzbogaciła książkę (czy wiecie, że Marianna Sztyma zajęła 2 miejsce w w 2011 r w rankingu najlepszych polskich ilustratorów prasowych?!).

I jeszcze jedna refleksja. Czytając Oto Kot, wciąż miałam przed oczami wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego (a właściwie parodię Wlazł kotek na płotek). Jak ulał, pasuje mi do książki:-)

Oto kot.
Popatrz, żono,
Natalio: kot na płocie.
A gwiazdy wysoko płoną
otwarte jak usta na oścież.
Czemu mruga ten zwierz?
Kto wie, co jeszcze się stanie?
Przedziwna piosenki tej treść?
Zaczarowany kot,
zaczarowany płot.
Zaczarowane mruganie?

Oto Kot
Tekst: Paulina Wierzba
Ilustracje: Marianna Sztyma
Oprawa twarda
Ilość stron: 56
Wydawnictwo Albus, 2012

Advertisements

4 thoughts on “Oto Kot

  1. Niezwykle interesująco prezentuje się ta książeczka na zdjęciach 🙂
    Nawiasem mówiąc zostałaś wciągnięta do zabawy, która ostatnio obiega blogi książkowe. Szczegóły na moim blogu 🙂

      1. Ależ oczywiście, że się nie gniewam. Szczerze powiedziawszy to tak myślałam, że odmówisz. Nominowałam Cię, bo lubię tu bywać 🙂
        Pozdrawiam.

Możliwość komentowania jest wyłączona.