lit. Afrykańska · Zimbabwe

I. Sabatini – Chłopiec z sąsiedztwa

No już czasem tak mam, że mnie świerzbi zanim skończę. Myślę, że to zdrowy objaw, bo oznacza, że książka rusza.Nie da się tak oczywiście, żeby zawsze ruszała, albo nawet wybierać tylko te, które ruszają, bo człowiek by nie zniósł chyba tego ciężaru emocji to raz, a po drugie spaczyłby mu się światopogląd. Dlatego chyba nieźle jest, jak dla równowagi trafi się na coś letniego, np taką Allende, gdzie człowiek odpływa w zupełnie inną stronę, pochłonięty przez fale zdań, nawet jeśli w tym morzu pływało się już po wielokroć.

No ale revenons à nos moutons.

Płaczę, bo Lindiwe nie mówi o łzach, kiedy tęskni za Ianem. Ona płacze do środka, zdaniami całymi zatopionymi w kubkach pełnych słonej wody. Mojej. Nie, wcale nie udaje twardzielki, Lindiwe po prostu wie, że to co, zawieszone, co wiedzą oboje, to świąteczne girlandy i przed świętami nie wolno ich dotykać.

Chcę mu powiedzieć, że nie jestem zdenerwowana, mimo że przestraszyłam się chwilę wcześniej. Chcę powiedzieć, że nie uważam go za złą osobę, że lubię jego imię, Ian,  żesię go nie boję.

Ale zamiast tego wypowiadam tylko jedno słowo:

– Gorąco.

Autentycznie, im dalej idę w historię, tym mocniej cierpię i płaczę. W poduszkę do wanny, a w pociągu zakładam okulary. Nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że książka tak mocno rusza, ona ruszyła mnie. Do samego środka i drąży dalej. Lindiwe ma tyle słów, których dźwięku się boi, tyle rozmów w sobie, które przeprowadza w samotności, a potem uważa, że to bez sensu je powtarzać, kiedy nadchodzi ich czas (to oczywiście moje odczucia). I ten ból, o którym mówi, jakby informowała, że wczoraj nie jadła kolacji, ale nie wspomina już, że nie jadła jej też przedwczoraj, ani dwa dni temu, ani tydzień temu, ani miesiąc. Lindiwe nie mówi od jak dawna jest głodna, gdy mijają lata bez Iana.

Na LC, w jednej z recenzji przeczytałam, że w tej książce nie ma historii Lindiwe jest Historia. I że nie ma uczuć… Jak rożne mamy postrzeganie, to aż niesamowite…

P.S. Książkę mam zrecenzować oficjalnie, kurde nie wiem, jak to zrobię, bez siebie

P.S2. chciałam napisać jeszcze o Jane Eyre i o Rancie, którego mam za wrażliwca, ale napisałam zupełnie co innego

* cytat z Chłopiec z sąsiedztwa, Irene Sabatini, wyd. Świat Ksiązki, str. 85

Advertisements