lit amerykańska · Uncategorized

muszę, bo się uduszę

Czytam nowego Palahniuka.

Nie będę Wam na razie nic mówić, bo jestem tak tuż przed połową. Niewątpliwie wciąga i choć czasem odwraca się ze wstrętem głowę, czując i widząc niemal to, o czym się czyta, to nie można się oderwać. Kiedyś jeden kolega- fotograf mi powiedział rzecz w sumie oczywistą, że brzydota pociąga tak samo jak piękno.

Zaserwuję Wam fragment (fragmencik właściwie), który mi wpadł wczoraj, ale nie sądźcie po nim dalej. Książka jest znacznie bardziej hardcorowa, a ja z upragnieniem czekam gongu na koniec fajrantu, żeby się znów rzucić na lekturę.

Echo Lawrence: Zdradzę Wam sekret singielki. Na pierwszej randce jesz z facetem kolację po to, żeby wybadać, jak cię będzie potem pierdolił. Jeśli gość okaże się fleją, który żre jak świnia, nie patrząc na to, co wkłada w usta, to za żadne skarby nie chcesz iść z nim do łóżka.

Chuck Palahniuk, Rant, przeł. Elżbieta Gałązka – Salomon, wyd. Niebieska studnia

Reklamy