lit. libijska

Męskie łzy

Bardzo lubię analizować rzeczy, zjawiska, ludzi, których nie ma. W ich miejsce często pojawia się mnóstwo przestrzeni, którą można meblować dowolnie, tapetować, malować, przestawiać. Gdzieś ten ból, żal pochowany po szufladach i szkatułkach, zaczyna się rozpraszać, rozchodzić, rozkładając ciężar jednej chwili na wiele lat. Strata zagęszcza powietrze, osiada ciężkim kurzem na wszystkich myślach, spłyca oddech i tylko czas może nas nauczyć żyć w tak trudnych warunkach.
Chyba że…

Nuri ma skomplikowaną sytuację. Dość wcześnie umiera jego matka, jednak nie na tyle wcześnie, by mógł ją zapomnieć i nie zadawać pytań. Ojciec żeni się ponownie z młodą Muną, w której podkochuje się jego syn. Rywalizacja jest raczej szeptana między linijkami i trudno być pewnym, czy przypadkiem się nie przesłyszeliśmy, czy czegoś sobie nie dopowiedzieliśmy. Nawet wówczas gdy ojciec wysyła syna do szkoły w Anglii. A potem w niejasnych okolicznościach znika ojciec Nuriego. Syn dowiaduje się o nim nowych rzeczy zarówno z tej pustki, co po nim została jak i zwyczajnie, od innych.

W książce, obok języka, ujęła mnie cicha, wygłuszona rozpacz, powściągliwy ból, który nie ukrywa się na niby pod pozornym uśmiechem ani słabym żartem, tylko po to, by zaprzeczyły mu oczy pełne łez. To jest ból w środku, który tylko inny środek może wyczuć. Nie wszystko jest powiedziane. Treść akapitów nie jest wyboldowana ciemnym tuszem, lecz pozostawia nieskończone myśli, którym nadano już kierunek. Wystarczy kilka kroków… To nie są zdania chłodne, rzeczowe i telegraficzne, gdzie po każdym stop, osuwa się ziemia. To są zdania ciepłe, płynące niejako od wieków, jak spokojna rzeka. I dopiero, gdy zanurzymy w niej usta, zrozumiemy, że to rzeka pełna łez.
Nie bez znaczenia dla wiarygodności książki jest fakt, że ojciec Hishama w 1990 został aresztowany jako dysydent polityczny i osadzony w więzieniu. Od tamtego momentu autor nie ma z nim kontaktu. Z umiarem odmalowane tło polityczne nadaje powieści ton greckiej tragedii, gdzie na życie bohaterów decydujący wpływ ma los.

Mówi się, że czas leczy rany, cierpienie uszlachetnia, doświadczenia zmieniają. Człowiek w każdej chwili przeszłości zostawia jedną łzę, aż do momentu kiedy poczuje, że na dnie rzeki, patykiem może narysować uśmiech. Ja jednak nie mogę się pozbyć wątpliwości, tego „chyba że”, bo mimo upływu czasu, doświadczeń, tego ostatecznego umeblowania nowego świata, gdzieś po kątach, w sejfach, pod podłogą, pochowany jest ogromny ból. W nowym porządku rzeczywistości, są wczorajsze medaliony. W innym przypadku, nie powstałaby ta książka.

Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytac.pl
Advertisements

3 thoughts on “Męskie łzy

  1. podobała mi się ta książka, dobrze się czytało, ale wystarczyło zamknąć, by z zakamarków zaczęło wydostawać się drugie dno …ogromną zaletą recenzowania dla LC jest fakt, że książki nie muszą się podobać, piszemy (przynajmniej ja) to, co myślimy. Inna sprawa, że sami wybieramy sobie książki, więc raczej trafia się dobrze …w kolejce do publikacji czeka jeszcze kilka recenzji:-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.