holokaust · lit amerykańska · lit. rosyjska · lit. słowacka

o haczykach

Kiedy zaczęłam kilka miesięcy czytać Wybór Zofii Styrona, wpadłam w lekturę po uszy. Z resztą to nic nadzwyczajnego, nawet jeżeli książka posiada słabe strony, to są dobrze zamaskowane. Większość z Was czytała, oglądała film, więc nie zamierzam odkrywać Ameryki na nowo.

Po dotarciu do połowy, gdzie Zofia zaczynała opowiadać swoją historię, potknęłam się o Hossa. Żeby wstać i nadal coś widzieć, skręciłam na Oświęcim. Trochę po omacku rozpoznawałam ten bagnisty teren. Lektury same wpadały do rąk. Jakkolwiek jest to ciężki temat, a większość książek ma charakter wspomnień, to jednak w dużej mierze są do siebie podobne. Mocniejsze, lżejsze, lepsze, gorsze, ale po którymś tam tomie, człowiek nie dowiaduje się niczego nowego. Ja niestety dość szybko wpadłam na Oświęcim w oczach SS a po tym już nic nie jest takie samo. Czytałam ją ze 2 miesiące ( niecałe 200 stron). Była cholernie ciekawa ale jeszcze do tego kurewsko mocna.

Od Oświęcimia zaprowadzono mnie do Getta, Żydów, poszukiwania tożsamości i takie tam. No te haczyki to są od książki do książki.

Temat mnie nie zmęczył ale zarzuciłam nową wędkę. Bo  jezioro ogromne, ryb tyle, co ja będę z jednym badylem tu ślęczeć i tak się ograniczać. Wyszukiwałam sobie książki do recenzji i trafiłam na Ballę a potem inne „wyroby” Pogranicza ( nabyłam Pułapkę na myszy Walta Disneya Zorana Ferica za całe 10 pln w Dedalusie), a od Balli ( już nie pamiętam, z którego tomu opowiadań) poleciałam na R Slobodę i Rozum. Z tym, że wszystko, co znalazłam, było po słowacku, a ze mnie taki poliglota, jak z koziej dupy trąba, (choć gdy omyłkowo zamówiłam na allegro Theorina po szwedzku, rozważałam przyspieszony kurs językowy). Ale są google, google mówią, że jest Literatura na świecie, a tam w numerze 9-10 z 2008 roku, przetłumaczony Sloboda. Czyż życie nie jest piękne, kiedy za 15 pln otrzymuje się piękny egzemplarz z wydawnictwa?

Kolejna wędka to wyskoczyła od Pietruszewskiej ( Jest noc).
Myślę jednak, że to błąd czytać Sanajewa (Pochowajcie mnie pod podłogą) tuż po Pietruszewskiej. Niby gdzieś pobrzmiewa ta sama melodia, jakiś wspólny wers może, ale to zupełnie dwa różne gatunki.
Obie książki są o miłości. Matczynej, babcinej, dziecięcej. O tęsknotach, poświęceniach, cierpieniu. I raz jeszcze o miłości. Takiej pełnej szuflad, szafeczek, jakichś gałganków rzuconych w głąb szafy, które czasem wyciąga się z sentymentem, lub w desperacji. I albo się wącha ze łzą, albo ciska ze złością w twarz.

Sanajew pisze niby wesoło, ale tylko niby, bo choć język jest gładki i wypolerowany, to jednak nie do końca wypełniony emocjami, nie tymi, które chciałabym znaleźć, nie w takiej ilości. Są te obrobione przez „fotoszop stylistyczny”, przygotowane prosto na okładkę, żeby przyciągnąć wzrok czytelnika. No dobra powiem dosadnie, zalatuje lekko komercją. Idąc w głąb, bez żalu i straty można opuścić co poniektóry akapit, będący tak naprawdę wariacją czegoś, w co zostaliśmy wtajemniczeni już wcześniej. Charakterystyczna babcia zdaje się być za bardzo (a może to tylko moje wrażenie?), aż do zmęczenia, do znużenia, do lekko pośpiesznego truchtu przy końcu, żeby już mieć za sobą. Napić się wody i poleżeć na kanapie.
Książka absolutnie nie jest zła, czyta się ją dość przyjemnie, a może właśnie za bardzo, bo po tym typie spodziewamy się raczej szorstkości w dotyku, pustych pól, które trzeba uzupełnić, rowów, które trzeba umiejętnie przeskoczyć, aby w nie nie wpaść. A tu piękna równina …

Błogosławieni, którzy dotarli do końca:-)

Reklamy

2 thoughts on “o haczykach

  1. Ja dotarłem 🙂 ale przyznaję, chwilami było trudno nadążyć :-), filmu nie oglądałem ale książkę i owszem czytałem, kiedy jeszcze unosiły się nad nią opary "antypolskości" obok "Wyznań Nata Turnera" to najgłośniejsza książka Styrona więc nawet nie wypadało jej nie znać ale "Wybór …" nie wywołał tak dalekosiężnych skutków. Te pojawiły się znacznie później i z innych powodów. Z kategorii "nic nie będzie już takie same" polecam "Chleb rzucony umarłym" B. Wojdowskiego i "Spowiedź" C. Perechodnika (I wyd. ukazało się pod tytułem "Czy ja jestem mordercą").

  2. widać że nie łowię prawda:-)?i a propos nadążania, chaos to ja:-)Nie mniej niezmiernie dziękuje za haczyki, możesz byc pewien, że się na nie rzucę

Możliwość komentowania jest wyłączona.